Wyborcza.pl

10 lat PISF, czyli jak płacimy za produkcję filmową w Polsce

Autor: Bartosz Chyż, Aleksander Deryło, Vadim Makarenko | 28.03.2015

Polski Instytut Sztuki Filmowej miał uratować polską kinematografię. W tym roku będzie miał 10 lat i postanowiliśmy sprawdzić, jak radzi sobie z akcją ratunkową.

"A w filmie polskim, proszę pana, to jest tak: nuda... Nic się nie dzieje”. Ta opinia inżyniera Mamonia przez większość  PRL-u oraz kilkanaście lat po jego upadku była aktualna. Skutkiem tego w 2005 roku do kin na polskie filmy wybrało się raptem 700 tys. osób. A teraz? "Wieloletnia przyjaźń dwóch mężczyzn zostaje gwałtownie przerwana, gdy w ich życiu pojawia się pewna tajemnicza kobieta...". W rolach głównych: Anna Dereszowska, Magdalena Boczarska i Borys Szyc. Dzieje się! Budżet: 3,65 mln zł. Widownia w kinach: 947 widzów. To film "Ixjana" wyprodukowany w 2012 r., na który PISF dołożył 1,65 mln zł.

"Jerzy, typowy gadżeciarz, nawiązuje dziwną relację ze swoim GPS-em o kobiecym głosie, który sprowadza go na złą drogę". To komedia "Dżej Dżej", która kosztowała 3 mln zł, a z czego dwa wyłożył PISF. Film zebrał 10 tys. widzów i nominację do "Węża" za najgorszy film roku. Jeden widz "Ixjany" kosztował 1742 zł z publicznych pieniędzy, a widz "Dżej Dżeja" - 196 zł. Nieco lepiej poradziła sobie jedna z największych polskich produkcji ostatnich lat - „Hiszpanka” Łukasza Barczyka. Film o gigantycznym, jak na polskie warunki budżecie i sporej dotacji przyciągnął do kin tylko 55 tys. osób, co daje 108 zł dofinansowania na jednego widza.

Dla porównania: widz "Jacka Stronga" kosztował zaledwie 3,23 zł.

PISF dokładał się także do koprodukcji międzynarodowych, a jedną z nich był „Sanctuary” z Janem Fryczem. Irlandzko-polski film o budżecie prawie 6,5 mln zł  został dofinansowany kwotą 1,8 mln zł, ale w polskich kinach jego widzowie zapełniliby z grubsza dwie sale.

Zestawienie nagród nie zawiera statuetek przyznawanych na polskich festiwalach filmowych oraz nagród Międzynarodowej Federacji Krytyków Filmowych (FIPRESCI). Ta ostatnia przyznawana jest na kilku festiwalach, m.in. w Cannes, Wenecji, Warszawie.

Każdy inwestor w branży filmowej ma na koncie hity i kity, w tym sensie PISF nie różni się od reszty. Przez 10 lat dołożył się do produkcji ponad 220 filmów fabularnych, ale mierzenie wszystkiego wyłącznie przez pryzmat pieniędzy byłoby niebezpiecznym uproszczeniem. Arcydzieło sztuki filmowej zazwyczaj ma marny wynik ekonomiczny, a jako instytucja publiczna PISF ma na liście celów nie tylko produkcję przebojów. I akurat na pierwszą okrągłą rocznicę dostał stosowny prezent - po raz pierwszy dofinansowany przezeń film otrzymał Oscara. „Ida” w reżyserii Pawła Pawlikowskiego zdobyła statuetkę dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego i nominację za zdjęcia  dla Ryszarda Lenczewskiego i Łukasza Żala. Ma też worek innych nagród: BAFT-y, Cezary czy Europejskie Nagrody Filmowe, choć do początku lutego „Idę” obejrzało w Polsce  120 tys. osób (to zaledwie jedna dziesiąta tego, co zebrał "Jack Strong").

Dzięki Oscarowi "Ida" ponownie trafiła do kin, a na świecie zarobiła ponad 10 mln dolarów. PISF dorzucił do niej prawie połowę z  sześciomilionowego budżetu, ale nie zarobił  ani grosza. Zgodnie z ustawą o kinematografii Instytut nie może prowadzić działalności zarobkowej.

Producenci są pierwszym ogniwem w łańcuchu firm zarabiających na dotacjach PISF, dlatego pokazaliśmy ile pieniędzy w ciągu ostatnich 10 lat dostały poszczególne studia producenckie. Liderem liderów jest państwowa Wytwórnia Filmów Dokumentalnych i Fabularnych. Wśród firm prywatnych pozostałych o kilka długości wyprzedza Akson Studio, w którym powstawały m.in. "Katyń" czy "Tatarak"

Kasę PISF wypełniają przede wszystkim wpłaty od operatorów kin, dystrybutorów filmów, stacji telewizyjnych, platform cyfrowych i sieci kablowych. Co roku przekazują Instytutowi 1,5 proc. swojego przychodu, a w 2014 r. a najwięcej  wniosły platformy cyfrowe, stacje telewizyjne i sieci kablowe.

Na samą produkcję filmów fabularnych w 2013 r. Instytut przeznaczył 83,3 mln zł. - Ale te wpłaty są w całości przeznaczane na realizację wszystkich programów operacyjnych PISF, a nie tylko programu operacyjnego „Produkcja filmowa” - zaznacza Rafał Jankowski, rzecznik Instytutu. I dodaje: - Czyli także na promocję polskiej kinematografii za granicą, edukację filmową, upowszechnianie kultury filmowej, modernizacji i cyfryzacji kin.

Pokaż komentarze (3)Dodaj komentarz