• Szef KNF składa propozycję korupcyjną jednemu z najbogatszych Polaków. Ten moment zostaje nagrany.
  • W tym czasie banki Leszka Czarneckiego zmagały się z problemami.
  • Na wysokich stanowiskach w NBP i KNF znajdują się osoby blisko związane z PiS.

Pod koniec marca na spotkaniu w cztery oczy Marek Chrzanowski, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego, składa Leszkowi Czarneckiemu propozycję korupcyjną. W zamian za 1 proc. rocznych przychodów Getin Noble Banku, którego głównym udziałowcem jest miliarder (czyli ok. 40 mln zł), miałby on zatrudnić Grzegorza Kowalczyka, znajomego Chrzanowskiego. Ten angaż dałby bankom Czarneckiego, oprócz Getinu posiada jeszcze Idea Bank, przychylność nadzoru finansowego. Jak się okazało, Kowalczyk zasiada w radzie Plus Banku kontrolowanego przez Zygmunta Solorza. Z kolei wcześniej nadzorował również Giełdę Papierów Wartościowych. Formalnie jego kandydaturę na członka rady zgłosił bank PKO BP. Jednak premier Mateusz Morawiecki twierdzi, że pochodziła od Adama Glapińskiego, prezesa NBP.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej