Wyborcza.pl

Cukier krzepi i tuczy. Interaktywne mapy otyłości i cukrzycy

Autor: Bartosz Chyż, Karolina Polakowska | 16.07.2015

Sklepiki szkolne mogą zniknąć - alarmuje biznes. To odpowiedź na projekt rozporządzenia ministra zdrowia, który chce wycofać ze sprzedaży w szkłach słodycze i słodkie napoje. Ile cukru spożywają Polacy i inne narody?

Jeden lodowy rożek, zaledwie 74 g... "Drobne przyjemności", ale ponad jedna czwarta wagi takiego rożka to cukier. Latem fundujemy sobie więcej takich przyjemności. Właśnie teraz statystyczny Polak zjada większość z rocznej puli 4-5 litrów lodów i wciąż daleko nam do Skandynawów, którzy pałaszują ok. 15 litrów lodów w ciągu roku. A cztery razy więcej cukru niż rożek lodów zawiera czekoladowy batonik.

Jednak jeśli spojrzymy na dane, to Polacy spożywają mniej cukru niż jeszcze dekadę temu. Statystyczny Polak zjada go o ponad pół kilograma mniej niż na początku minionej dekady.

Tylko że to wciąż za dużo. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) uważa, że cukier powinien zaspokajać nie więcej niż 10 proc. naszych dobowych potrzeb energetycznych. W efekcie jego spożycie nie powinno przekraczać więc 50 gramów dziennie (mniej więcej 10 łyżeczek do herbaty). A docelowo powinno być o połowę niższe, co ma zapewnić "dodatkowe korzyści zdrowotne". Według WHO przed wybuchem II wojny światowej rocznie spożywano ok. 15 kg cukru na osobę, a w 1946 r. - zaledwie 0,2 kg, co przysłużyło się spadkowi chorób zębów.

Co więcej, cukier jest "schowany" w przetworzonej żywności. W łyżce stołowej keczupu jest ok. 4 g cukru, a w puszce coli czy innego gazowanego napoju - nawet 40 g. Po takie jedzenie wyjątkowo często sięgają dzieci i od nowego roku szkolnego jego dostępność w szkolnych sklepikach ma być ograniczona. Na liście dozwolonych produktów przygotowanej przez Ministerstwo Zdrowia: są kanapki, sałatki, mleka i produktów mlecznych, warzyw i owoców (bez dodatku cukru), a także napojów, o ile nie mają w swoim składzie cukru.

Z opublikowanego niedawno badania Tufts University w Bostonie wynika, że w 2010 r. spożycie napoi gazowanych przyczyniło się do 180 tys. zgonów na całym świecie. Większość tych ludzi umarła na cukrzycę, a część na choroby układu krążenia i raka. W tym smutnym rankingu Polska zajmuje 25. miejsce.

Tani, dostępny cukier jest jedną z głównych przyczyn otyłości na świecie. Według WHO na tę chorobę cierpi już 13 proc. światowej, dorosłej populacji. Procentowo najwięcej osób otyłych jest wśród mieszkańców małych wysp na Pacyfiku: Wysp Cooka (46 proc.) czy Palau (43 proc). Otyłych jest też dwóch na pięciu dorosłych Katarczyków. Tuż za nimi są wyspiarze z Nauru i Niue. Ten sam problem ma co trzeci Amerykanin. W Europie zaś najbardziej dotyka mieszkańców Andory i Wielkiej Brytanii.

Otyłość na świecie

BMI, czyli Body Mass Index. BMI obliczamy dzieląc masę ciała (w kilogramach) przez wzrost do kwadratu (w metrach). Wskaźnik ten wykorzystywany jest przede wszystkim do oceny ryzyka pojawienia się groźnych chorób: miażdżycy, choroby niedokrwiennej serca, udaru mózgu, czy nawet nowotworów. Większość tych chorób jest związana z otyłością.

Na poniższej mapie Bałkany są widoczne jako "zagłębie" otyłości, bo w tym regionie jest wiele małych krajów o stosunkowo wysokim odsetku osób z nadwagą (podobnie wyglądają Karaiby). Jednak dużo większy odsetek osób borykających się z nadwagą mają Stany Zjednoczone czy Wielka Brytania, jednak te kraje mają niewielu sąsiadów, stąd święcą na mapie tak jasno.

Odsetek osób otyłych w populacji powyżej 18. roku życia (BMI powyżej 30)

Dane: WHO; mapa: Bartosz Chyż

Wraz z otyłością często występuje cukrzyca (typu II). Jak niedawno w wywiadzie w tygodniku "Tylko Zdrowie" mówił prof. Leszek Czupryniak, prezes Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego: - W Polsce otyłych jest 20 proc. mężczyzn i 30 proc. kobiet. A za otyłością idzie cukrzyca. Jeżeli nic się nie zmieni, to odsetek ludzi otyłych podwoi się w ciągu jednego pokolenia, czyli 20 lat. Wtedy podwoi się też liczba chorych na cukrzycę.

Prognoza zachorowań na cukrzycę w 2030  r.

Dane: WHO; mapa: Bartosz Chyż

Według profesora Czupryniaka należałoby zakazać produkcji słodyczy, bo "do niczego nie są potrzebne". Jednak nie ma się co łudzić, że tak się stanie, zbyt wiele państw świetnie zarabia na jego produkcji.

Pokaż komentarzeDodaj komentarz