Wyborcza.pl

Czy dłuższe odrabianie lekcji przekłada się na lepsze wyniki w nauce?

Autor: Bartosz Chyż | 25.02.2015

Statystyczny polski 15-latek poświęca na odrabianie prac domowych 6,6 godziny w tygodniu. Dużo? Jeszcze w 2002 r. było to 8,1 godziny. Rosjanie z kolei siedzą nad zeszytami niemal 10 godzin. A na Słowacji uczniowie odrabiają lekcje przez 3 godziny tygodniowo.

Badania PISA to program oceny umiejętności uczniów w krajach należących do Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) oraz partnerskich. W 2012 r. łącznie przebadano 65 państw: 34 kraje OECD i 31 państw partnerskich (dla Chin badano osobno Szanghaj, Hongkong i Macao).

Testy są prowadzone od 15 lat. Nie oceniają wiedzy uczniów, lecz to, jak się nią posługują. Sprawdzane są umiejętności myślenia i przygotowanie do dorosłego życia. Ocenianie „czytania” polega na sprawdzeniu, jak uczniowie poradzą sobie z materiałami, z którymi mogą się spotkać na co dzień, np. z publikacjami prasowymi czy instrukcjami obsługi. W ostatniej edycji badania koncentrowano się na umiejętnościach matematycznych. Wiedzy ścisłej, umiejętnościom czytania i rozwiązywania problemów przypisywano mniejszą wagę.

W ramach badań PISA zbierane są również dane dotyczące czasu poświęconego na odrabianie prac domowych. Porównano, ile czasu uczniowie pracowali po szkole w 2003 i 2012 roku. Średnio w państwach OECD, by odrobić lekcje, uczniowie poświęcali 4,9 godziny tygodniowo, czyli godzinę mniej niż w 2003 r. Najciekawszy wniosek: nie ma prostego związku między czasem spędzonym na odrabianiu pracy domowej i wynikami uczniów.

Uczniowie z Hongkongu poświęcali na lekcje w domu sześć godzin. Ale już Koreańczycy z Południa - tylko 2,9 godziny. Z kolei Chińczycy w Macao lekcje odrabiają o prawie dwie godziny krócej niż w 2003 r. W Europie najmniej czasu na odrabianie lekcji poświęcali Finowie - 2,8 godziny tygodniowo, niemal o godzinę mniej niż przed dekadą. Trochę ponad trzy godziny nad książkami siedzieli Czesi i Słowacy. Niemcy w domach pracowali po 4,7 godziny, czyli tyle samo co Norwegowie.

A Polacy? Statystyczny polski gimnazjalista nad książkami w domu siedzi 6,6 godziny (o 1,5 mniej niż przed dekadą). Dłużej od polskich uczniów lekcje odrabiają tylko trzy nacje: Irlandczycy - 7,3 godziny, Włosi - 8,7 godziny i absolutni rekordziści - Rosjanie, którzy pracom domowym poświęcają prawie 10 godzin. Czy to się przekłada na wyniki?

Najlepiej w badaniu PISA poradzili sobie uczniowie z Szanghaju, zdobywając w teście matematycznym 613 punktów.  Za nimi uplasowały się nastolatki z Singapuru - 573 pkt - i Hongkongu - 561. Pierwszą dziesiątkę zresztą zdominowali Azjaci, dalej zaleźli się Tajwańczycy, Koreańczycy, mieszkańcy Macao i Japonii. Dopiero za nimi znaleźli się mieszkańcy niewielkiego Liechtensteinu (wynik 535 pkt) i Szwajcarii (531 pkt). Pierwszą dziesiątkę zamykają  Holendrzy, którzy uzyskali 523 punkty.

Polacy uzyskali wynik 518 punktów, czyli tyle samo co Kanadyjczycy. Średnia dla OECD to 494 punktów.

Dużo gorzej jednak wypadamy, jeśli chodzi o umiejętności rozwiązywania problemów. W dodatkowym teście, który to sprawdza wzięło udział 1207 spośród 4607 polskich uczniów uczestniczących w głównym badaniu. Wypadli słabo. Średnia dla krajów OECD to 500 punktów. Polscy uczniowie zdobyli ich tylko 481.

Co więcej, mamy większą od średniej grupę uczniów z najsłabszymi wynikami (25,7 proc., przy średniej 21,4 proc.) i znacznie mniejszą od średniej grupę uczniów o najwyższym poziomie umiejętności (6,4 proc., przy średniej 11,4 proc.). Najlepiej radzili sobie Singapurczycy, Koreańczycy i Japończycy. Odpowiednio 562, 561 i 552 punktów.

Pokaż komentarzeDodaj komentarz