Wyborcza.pl

Czy roboty zabiorą nam robotę? Ponad połowa pracujących Polaków może być zagrożona

Autor: Bartosz Chyż, Vadim Makarenko | 27.01.2016

Niemal 50 proc. Amerykanów pracuje w zawodach zagrożonych przez roboty. W Polsce, coraz częściej określanej mianem montowni Europy, ten odsetek jest wyższy.

Fabryka Lego w Billund produkuje dziesiątki tysięcy klocków dziennie. Nowoczesne maszyny wypluwają kolorowe części, z których dzieci na całym świecie składają ciężarówki, statki kosmiczne i inne zabawki, do plastikowych kontenerów. Gdy te się napełnią, w hali pojawiają się roboty, które wywożą załadowane pojemniki do magazynu, a tam przejmują je inne roboty i pieczołowicie układają na półkach. W sąsiedniej hali inny robot opłukuje używane kontenery, suszy i układa je w stosy. Jeszcze kilka lat temu te prace wykonywało co najmniej kilka osób.

Fabryka klocków Lego w duńskim Billund

Duńskie miasteczko Billund jest jednym z tych miejsc, gdzie skutki automatyzacji można obserwować już dziś. Szerzej będą widoczne w latach 2018-20 - twierdzą autorzy raportu "The Future of Jobs" przedstawionego podczas tegorocznego Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. Nie wszyscy odczują je tak samo: architektom i inżynierom pracy przybędzie, bo ktoś będzie musiał budować roboty i zarządzać nimi, podczas gdy w halach produkcyjnych ludzi będzie jeszcze mniej niż dziś. Według przedstawicieli szwajcarskiego banku UBS "czwarta rewolucja przemysłowa" wzmocni gospodarki rozwinięte, czyli takie kraje, jak Szwajcaria, Singapur, Holandia, Finlandia USA i Wielka Brytania. Najwięcej stracą kraje rozwijające się: Argentyna, Peru, Brazylia, Meksyk i Indie, którym konkurencyjność zapewniają niskie koszty pracy.

A co z Polską?

Według Dominika Batorskiego i Marka Błażewicza w Polsce aż 57 proc. ludności "posiadało zawód wysokiego ryzyka" już w 2013 r. W grupie niskiego ryzyka, w której prawdopodobieństwo automatyzacji wynosi mniej niż 30 proc., znajduje się tylko 17 proc. pracujących Polaków, czyli dwa razy mniej niż Amerykanów.

Które zawody są najbardziej zagrożone przez roboty? W USA są to pracownicy biurowi, budowlańcy, handlowcy i sektor usług, podczas gdy za najmniej zagrożone branże uważa się pracowników służby zdrowia, informatyków czy nauczycieli. W Polsce automatyzacja pracy najbardziej zagraża pracującym za biurkiem ("pracownicy obsługi biurowej, pracownicy ds. finansowo-statystycznych, operatorzy urządzeń biurowych, pracownicy obrotu pieniężnego"), ale też pracownikom produkcji i rolnikom. "Z kolei najmniej zagrożone zawody to nauczyciele, szczególnie na niższych poziomach kształcenia, kierownicy w różnych branżach oraz lekarze i dentyści" - piszą Batorski i Błażewicz w swoim artykule pt. "Wpływ nowych technologii na rynek pracy". Ich zdaniem postępująca automatyzacja będzie powodować wzrost bezrobocia. Mamy do czynienia z paradoksem: z jednej strony wykorzystanie nowych technologii poprawia naszą sytuację na rynku pracy, ale z drugiej - nowe narzędzia zwiększają naszą wydajność i tym samym zmniejszają popyt na pracę.

Kliknij albo najedź na kropkę przy wybranej grupie zawodowej, by zobaczyć więcej danych

Ryzyko automatyzacji wpływa na szansę znalezienia pracy - dowodzą naukowcy, którzy wykorzystali dane z projektu "Diagnoza społeczna", w ramach którego te same osoby są badane co dwa lata. "Osoby, które w 2013 r. były bezrobotne, jeśli wykonują zawód o niskim ryzyku automatyzacji, miały znacznie większą szansę na znalezienie zatrudnienia niż ci, którzy reprezentują zawody o wysokim ryzyku automatyzacji. Na wiosnę 2015 r. pracowało 63 proc. osób z zawodów „bezpiecznych” (dwa lata wcześniej były one bezrobotne) i 46 proc. z zawodów o wysokim ryzyku. Osoby z bardziej zagrożonych zawodów znacznie częściej pozostawały bezrobotnymi" - czytamy w artykule.

Trzy lata temu badacze z Uniwersytetu Oksfordzkiego Carl Frey i Michael Osborne szacowali, że robotyzacją zagrożonych jest 47 proc. pracowników w USA (w tej grupie prawdopodobieństwo zastąpienia pracownika maszyną wynosi co najmniej 70 proc.) W tej samej sytuacji jest co trzeci zatrudniony Brytyjczyk. Frey i Osborne twierdzą, że ich stanowiska mogą zostać zautomatyzowane już w ciągu dwóch najbliższych dekad.

Obok pracowników, którzy mogą obawiać się utraty stanowisk, zaniepokojeni mogą być także pracodawcy. UBS zwraca uwagę na zagrożenia związane z automatyzacją pracy. Połączone sieci komputerowe są podatne na ataki hakerskie i wirusy. Inne zagrożenia to m.in. naruszenia praw autorskich oraz cyberterroryzm.

Pokaż komentarze (17)Dodaj komentarz