Wyborcza.pl

Polska kupuje samolot dla VIP-ów. Sprawdziliśmy czym latają przywódcy państw na świecie

Autor: Danuta Pawłowska, Vadim Makarenko | 12.04.2017

W tym roku Polska będzie miała trzy nowe maszyny do przewozu najważniejszych osób w państwie. Latem wojsko odbierze dwa samoloty Gulfstream G550, a jesienią - boeinga 737-800. Kolejne dwa boeingi będą gotowe w 2020 r. Za te pięć samolotów zapłacimy prawie 3 mld zł. Jakimi samolotami podróżują przywódcy państw na świecie?

  • Boeing 737 i Airbus 320 to rozwiązania najprostsze - najłatwiej o pilotów, obsługę techniczną itp., a zabiorą głowę państwa z całą świtą i korpusem dziennikarskim;
  • spora grupa państw wybrała odrzutowce biznesowe. Przekrój jest pełen - od małej Cessny Citation po międzykontynentalne gulfstreamy;
  • samoloty VIP-ów w niektórych krajach sugerują, że ich przywódcy są nastawieni przede wszystkim na latanie po okolicy. Przykład: Dominikana z jej Beechcraftem czy Bośnia z Cessną CitationJet.

Teraz polski rząd i prezydent korzystają z samolotów Embraer 175 czarterowanych od LOT-u. Gulfstreamy będą w stanie dolecieć z Warszawy do Nowego Jorku bez międzylądowania w wersji ośmioosobowej, natomiast z 14 osobami na pokładzie ich zasięg wynosi 5 tys. kilometrów.

Pierwszy boeing dostępny będzie w listopadzie, to używana maszyna, która ma zostać przerobiona na wersję z 12 miejscami w klasie biznes i 120 w klasie ekonomicznej. Samoloty z terminem przejęcia w 2020 r. będą przeznaczone do przewozu 66 osób, w tym czterech w salonce HEAD. Boeingi również mają zasięg, który będzie pozwalać na bezpośredni lot z Warszawy przez Atlantyk. Wszystkie maszyny zostaną wyposażone w systemy ochrony i wojskowe systemy nawigacyjne.

Mapa jest interaktywna. Po najechaniu na samolot zobaczysz jego specyfikację. Możesz także wybrać typ z legendy.

Jakub Benke, prezes firmy JetStory, zarządzającej największą w Polsce flotą prywatnych odrzutowców, zwraca uwagę na to, że wśród samolotów głów państw widać olbrzymi przekrój typów i rozmiarów samolotów - od kilkuosobowych samolotów turbośmigłowych (Beechcraft King Air) aż po boeingi 747. Wadą Boeinga 737 czy Airbusa 320 (nie w wersji executive) jest niższy zasięg. Z tego powodu pewnie wiele państw zdecydowało się na boeingi 757 czy 767, nawet jeśli te miały więcej miejsc pasażerskich, niż było to wymagane.

Samoloty przeznaczone do lotów długodystansowych mimo wszystko należą w zestawieniu do mniejszości. Tylko Bombardier Global, gulfstreamy (większość), niektóre Dassault, ACJ i Boeing Business Jet , Airbus od modelu 330 i Boeing od 757 spełniają ten warunek. Reszta ma zasięg kontynentalny albo jest przeznaczona na 7-8 godzin lotu.

- Z ekonomicznego punktu widzenia warto mieć mały odrzutowiec do lotów po Europie, a do rzadszych lotów na długich trasach czarterować długodystansową maszynę klasy biznes. I niektóre kraje tak właśnie postępują. JetStory także woziło urzędujące głowy państw (oznacza to lot o statusie HEAD). Problem jest wtedy, gdy prezydent czy premier chce zabrać kilkadziesiąt osób ze sobą, wówczas potrzebny jest samolot z kabiną, która mieści więcej pasażerów, co daje lot porównywalny ze zwykłym rejsowym lotem pasażerskim - mówi Benke. - Komercyjny przewoźnik do wykonywania lotów o statusie HEAD nie musi mieć maszyn o specjalnym wyposażeniu. Oczywiście wiele państw wyposaża swoje samoloty w jakieś systemy wojskowe, ale w czasie pokoju nie ma to żadnego znaczenia. Skoro premier może polecieć gdzieś rejsowym lotem, to czemu nie zwyczajnym wyczarterowanym odrzutowcem biznesowym?

Zdaniem prezesa JetStory, drugim rozsądnym ekonomicznie rozwiązaniem wydaje się Boeing 737 czy Airbus 320 i międzylądowania na dłuższych trasach. Wówczas do większości miejsc można dolecieć z jednym stopem. - Jest to pewna komplikacja dla ochrony, ale zapewne można raz na parę miesięcy przygotować międzylądowanie np. w Keflaviku w drodze do USA - uważa szef JetStory.

Pokaż komentarzeDodaj komentarz