Wyborcza.pl

Dlaczego lekarze protestują? Bo system jest na skraju wyczerpania

Autor: Szymon Pifczyk | 18.10.2017

Lekarze rezydenci rozpoczęli protest, do którego powoli przyłączają się również inne zawody medyczne. Głównym postulatem jest wzrost nakładów na ochronę zdrowia. Przy okazji w debacie publicznej po raz pierwszy od lat zagościł temat braku lekarzy.

  • w Polsce jest zaledwie 2,2 lekarza na każde tysiąc mieszkańców – to najmniej w całej Unii Europejskiej;
  • w latach 2012-16 liczba lekarzy zwiększyła się o około 10 tys., a liczba wizyt o ponad 20 mln;
  • 120 tys. lekarzy dojeżdża do pracy pomiędzy powiatami.

Średnio na każde tysiąc Polaków przypada dwóch lekarzy. Oczywiście ta wartość nie jest stała we wszystkich regionach kraju. O ile mieszkańcy największych miast nie mają większych problemów ze znalezieniem doktora, o tyle mieszkańcy prowincji – szczególnie w Wielkopolsce – niejednokrotnie muszą nieźle się za nim nachodzić, gdyż na tysiąc osób przypada ledwie jeden medyk.

Aby przynajmniej częściowo zneutralizować brak lekarzy, wielu z nich pracuje w kilku miejscach naraz. Główny Urząd Statystyczny nie podaje, ile lekarzy pracuje w kilku miejscach w tym samym powiecie, ale lekarzy dojeżdżających do pracy między powiatami jest blisko 120 tys. (na ok. 150 tys. ogółem).

Co więcej, wolno rosnąca liczba lekarzy musi sobie radzić z coraz większą liczbą pacjentów. W latach 2012-16 liczba lekarzy zwiększyła się o blisko 10 tys., podczas gdy liczba porad udzielonych w samych tylko przychodniach o ponad 20 mln. Co ciekawe, o ile po porady lekarzy rodzinnych ruszyliśmy równo w całym kraju, o tyle po porady specjalistów zaczęliśmy jeździć do dużych miast. Jeszcze w 2012 roku sporo Polaków zasięgnęło opinii optyka, ortopedy czy laryngologa w swojej gminie zamieszkania lub najbliższym miasteczku, ale już w 2016 r. po pomoc jeździliśmy raczej do miast powyżej 100 tys. mieszkańców.

Wzrost liczby lekarzy zawdzięczamy jedynie alarmistycznym wiadomościom sprzed około 7-8 lat, kiedy rząd zdecydował się zwiększyć nabór na studia lekarskie. Stało się to po apelach środowiska, które zauważało, że przeciętny polski lekarz jedną nogą jest już na emeryturze. Według rejestru Naczelnej Izby Lekarskiej ponad 20 tys. lekarzy powinno już na tej emeryturze być, zaś 14 tys. kolejnych - przejść na nią w ciągu najbliższych czterech lat. Są aktywni w zawodzie tylko dlatego, że nie ma kto ich zastąpić.

A kto najczęściej chodzi do doktora? Patrząc na mapę można by powiedzieć, że mieszkańcy Polski zachodniej, ale to nie do końca prawda. Wielkopolska, Śląsk czy woj. zachodniopomorskie świecą się dlatego, że tam również w mniejszych miejscowościach są przychodnie. Wschód kraju jest jasny, ale upstrzony małymi kropkami – miastami, do których po poradę lekarza jadą mieszkańcy okolicznych wsi.

O czołówce zawodów, które opuszczają Polskę możesz przeczytać tutaj.

Pokaż komentarze (1)Dodaj komentarz