Wyborcza.pl

Dlaczego nie zazdrościmy budowniczym Centralnego Portu Komunikacyjnego

Autor: Szymon Pifczyk | 19.09.2017

Gminie Baranów brakuje zjazdów z autostrady i linii kolejowej, a pod budowę Centralnego Portu Komunikacyjnego trzeba będzie wyburzyć kilkaset budynków. Według Informacyjnej Agencji Radiowej na miejsce budowy portu – oczka w głowie wicepremiera Morawieckiego – wybrano gminę Baranów w powiecie grodziskim.

Przyjrzeliśmy się temu terenowi, abstrahując od odpowiadania na pytanie, czy ten port jest w ogóle Warszawie potrzebny.

  • najbliższy zjazd z autostrady jest 10 km od granicy gminy Baranów;
  • aby powstało lotnisko zburzyć będzie trzeba co najmniej kilkaset budynków;
  • a największą przeszkodą będzie skup ziemi pod port.

Zacznijmy od zalet. Gmina Baranów jest płaska, a 92 proc. jej powierzchni stanowią użytki rolne. Nie trzeba będzie więc wydawać kroci na wyrównanie terenu, karczowanie lasów czy osuszanie łąk i mokradeł. Niestety, na tym zalety się kończą. Jednym z ważniejszych kryteriów przy wyborze miejsca na nowe lotnisko miała być dostępność transportowa. To właśnie rzekomo zadecydowało o wyborze Baranowa.

Tyle, że Baranów wcale nie jest położony wyjątkowo korzystnie.

Dość powiedzieć, że w gminie nie ma zjazdu z autostrady A2 (najbliższy jest w odległych o 10 km Wiskitkach lub o 15 km Grodzisku Mazowieckim). Dziwnie brzmią też informacje o rzekomej bliskości linii kolejowej do Żyrardowa – znajduje się ona bowiem również 10 km od Baranowa, oddzielona od gminy autostradą, to bez większych możliwości budowy odnogi bez wyburzania znacznej liczby domów. Chociaż 10 km nie brzmi zbyt poważnie, warto uzmysłowić sobie, że to kolejne 10 km dalej od Warszawy.

Nasuwa się skojarzenie z lotniskiem Katowice - Pyrzowice, które jest położone 40 km od miasta i ma z tego powodu stosunkowo mało połączeń z Warszawą i innymi dużymi miastami Polski.

Istotnym problemem będą też bez wątpienia wyburzenia. Chociaż gmina Baranów nie jest gęsto zaludniona (ok. 70 osób na 1 km kw. – dla porównania średnia dla kraju to ponad 120), podobnie jak cała Polska cierpi na chaos urbanistyczny przejawiający się w znacznym rozproszeniu zabudowy.

Oznacza to, że obojętnie gdzie i jak wielkie powierzchniowo będzie lotnisko, trzeba będzie wyburzyć co najmniej kilkaset domów i zabudowań gospodarczych.

Na mapie poniżej przedstawiliśmy zabudowę na tle obrysów wybranych portów przesiadkowych, na których ma się wzorować Centralny Port Komunikacyjny.

Ale wyburzenia domów to nie wszystko. Największym problemem będzie skup ziemi.

Baranów, podobnie jak znaczna część byłej Kongresówki, to plątanina bardzo wąskich i długich działek należących do setek różnych właścicieli. Przyjemny dla oka efekt takiego podziału katastralnego – szachownica pól, która jest niemal symbolem Polski – jest koszmarem dla osób, które będą musiały te grunty wykupić. Gdyby nowy port lotniczy miał mieć powierzchnię taką jak Okęcie – które jest dość małym portem – wymagałoby to dogadania się z ponad tysiącem właścicieli działek. Na mapie poniżej przedstawiamy podział katastralny Baranowa i okolic, na którym doskonale widać rozdrobnienie działek na tym terenie.

Można rzec – skoro przy autostradach udaje się wykupić działki, to dlaczego tutaj ma się nie dać. Rzeczywiście, jednak warto uświadomić sobie, że „najdroższe autostrady Europy” biorą się właśnie m. in. z tego, że dogadać trzeba się z setkami jeśli nie tysiącami właścicieli ziemi. Dodatkowo, o ile autostrady przebijają tylko działki, o tyle lotnisko pokryje je całe – bez wątpienia znajdą się rolnicy, których cały areał zostanie przeznaczony do wykupienia i którzy nie będą bezczynnie się temu przyglądali.

Zobacz także, że w Europie wydasz fortunę i zmarnujesz czas na dojazd z lotniska do centrum miasta - porównaliśmy czas dojazdu i koszty biletów.

Pokaż komentarze (25)Dodaj komentarz