Wyborcza.pl

Dwa lata po wyborach, a PiS w sondażach prawie zawsze na górze

Autor: Bartosz Chyż, Danuta Pawłowska | 24.10.2017

Gdyby teraz odbyły się wybory, wygrałoby je Prawo i Sprawiedliwość.

  • PiS traci rzadko i tylko wtedy, gdy nie potrafi szybko zareagować na krytykę (reforma sądów) albo reaguje arogancją (afera Misiewicza);
  • kryzysy dotykające PiS mają charakter krótkotrwały;
  • kryzys kryzysowi nierówny. Grudniowe zamieszanie wokół dostępu mediów do Sejmu i budżetu najbardziej uderzyło w Nowoczesną.

Przed dwoma laty Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory z niemal 38-proc. poparciem, co dało mu 234 mandaty w Sejmie i pozwoliło na samodzielne rządy. Dwa lata po wyborach bardzo często przekracza 40 proc. poparcia. Na przykład w trzech ostatnich badaniach przeprowadzanych przez CBOS zdobywało odpowiednio 42, 44 i aż 47 proc. poparcia. Także badania przeprowadzane przez inne instytuty badawcze wskazują, że PiS może liczyć na stabilne około 40-proc. poparcie. Np. badanie Kantar Public (dawny TNS Polska) zlecone przez "Fakt" z 2 października daje PiS-owi 43 proc. poparcia, a badanie przeprowadzone przed kilkoma dniami przez IBRIS na zlecenie Radia ZET - 38,4 proc. Na sondażach nie odbija się trwający od początku miesiąca strajk lekarzy rezydentów.

Najgorszą passę PiS miało wiosną bieżącego roku - wtedy poparcie dla niego spadło poniżej 30 proc., a pod koniec kwietnia w dwóch badaniach przegrywało z Platformą Obywatelską. Wpływ na to miała nieudana kampania w celu zatrzymania wyboru Donalda Tuska na drugą kadencję przewodniczącego Rady Europejskiej oraz sprawa Bartłomieja Misiewicza, który dostał wysokie stanowisko w Polskiej Grupie Zbrojeniowej mimo braku kwalifikacji.

Negatywnie na poparciu PiS odbijały się także letnie protesty w obronie niezależności sądów zakończone podwójnym wetem prezydenta Andrzeja Dudy, a wcześniej - sprawa pobicia i śmierci Igora Stachowiaka we wrocławskiej komendzie policji.

Wykresy są interaktywne. Możesz wybrać partię i instytut badawczy. Po najechaniu na wykres odczytasz dane.

Z kolei grudniowe zamieszanie w Sejmie - wykluczenie z posiedzenia posła Michała Szczerby (PO), okupacja mównicy i sali plenarnej oraz przeniesienie obrad do Sali Kolumnowej, gdzie w wątpliwych okolicznościach m. in. przegłosowano budżet nie zaszkodziły Prawu i Sprawiedliwości. Najbardziej zaczęła wtedy tracić Nowoczesna. Ryszard Petru, jej lider, wraz z Joanną Schmidt w szczycie protestu wybrali się na "prywatną podróż" do Portugalii. Po tym wydarzeniu Nowoczesna coraz częściej zaczęła ocierać się o 5-proc. próg wyborczy.

Pokaż komentarzeDodaj komentarz