Wyborcza.pl

Gdzie nas przybyło, a gdzie ubyło. Mapy zmian demograficznych

Autor: Szymon Pifczyk | 23.06.2017

Pod koniec minionego roku według danych GUS w Polsce mieszkało 38 432 992 osób, czyli o blisko 4,2 tys. mniej niż na koniec 2015 roku. Spadek ludności nie był jednak wszędzie taki sam – w niektórych miejscach był głębszy, a w innych wręcz zanotowano znaczny wzrost. Te pierwsze obszary to prowincja, zaś te drugie – duże aglomeracje miejskie.

  • Najwięcej mieszkańców przybyło stolicy – blisko 10 tys., z czego aż 3,3 tys. na Białołęce;
  • porządnym wzrostem pochwalić się mogą Kraków (4,2 tys.), Wrocław (1,9 tys.) oraz Rzeszów i Gdańsk (po 1,5 tys.);
  • na drugim końcu tabeli tradycyjnie: Łódź (-4,5 tys.), Poznań i Częstochowa (po -2 tys.), Katowice (-1,8 tys.) i Bydgoszcz (-1,7 tys.).

Chociaż wielu samorządowców bagatelizuje spadki ludności, mówiąc, że to naturalny proces związany z przenoszeniem się ludzi pod miasto lub że spadki te są stosunkowo małe, dodanie ich rok po roku obnaża poważny problem wielu miast. Rybnik wyprzedził pod względem ludności Rudę Śląską – mimo że jeszcze 20 lat temu Ruda Śląska była miastem o jedną czwartą większym. Inny przykład to oczywiście Łódź – jeszcze niedawno drugie największe miasto w Polsce z blisko 800 tys. mieszkańców, obecnie z 696,5 tys. bliżej jej już do czwartego Wrocławia (637,7 tys.) niż do drugiego Krakowa (765,3 tys.). Z kolei w przyszłym roku można spodziewać się, że Białystok będzie większym miastem niż Katowice, mimo że kiedy upadał PRL, Katowice były miastem niemal o 100 tys. osób ludniejszym (obecnie różnica wynosi 1,5 tys. osób).

A czy spadek ludności w miastach bierze się z tego, że ludzie przenoszą się na przedmieścia? Bez wątpienia jest tak w Poznaniu. Choć samo miasto traci mieszkańców, to otaczający je powiat poznański bardzo szybko ich zyskuje. Widać to na mapie, gdzie jasnoniebieski Poznań otoczony jest ciemnopomarańczowymi gminami. Podmiejskie gminy dynamicznie rozwijają się też pod Wrocławiem, Bydgoszczą, Trójmiastem i Warszawą, a w nieco mniejszym stopniu także pod Lublinem, Białymstokiem, Łodzią i Krakowem. Są jednak miejsca, gdzie ubytek ludności w mieście centralnym nie jest rekompensowany przez przyrost w miejscowościach podmiejskich – to na przykład Aglomeracja Śląska. Od lat w wyniku załamania się gospodarki traci mieszkańców.

Zobacz także skąd pochodzą mieszkańcy polskich miast.

A poza wielkimi miastami? Im dalej od metropolii tym większe wyludnianie się – wyjątki to Małopolska, Wielkopolska i częściowo Pomorze, gdzie nawet prowincja notuje skromne, ale wzrosty ludności. Na drugim biegunie jest Polska Wschodnia, szczególnie Podlasie i Zamojszczyzna. Wyludnia się też zachód kraju – szczególnie opolskie i zachodniopomorskie. Województwo opolskie ma już mniej niż milion mieszkańców, przez co wiele osób kwestionuje ekonomiczny sens jego istnienia. Tym bardziej, że według prognoz GUS proces wyludniania się tylko tam przyspieszy – do 2035 roku opolskie ma mieć już mniej niż 900 tys. obywateli.

Pokaż komentarze (6)Dodaj komentarz