Wyborcza.pl

Hiszpania kontra Katalonia: to wyjątkowo gorąca jesień

Autor: Bartosz Chyż, Katarzyna Korzeniowska | 02.11.2017

Ministrowie w areszcie, premier poszukiwany listem gończym, rozpisane nowe wybory - oto październikowy bilans w Katalonii.

  • Katalończycy ogłosili niepodległość, ale władze centralne jej nie uznają;
  • region czekają przyspieszone wybory, do tego czasu jest rządzony z Madrytu;
  • premier Katalonii uciekł do Belgii.

Przed miesiącem hiszpańska prowincja przeprowadziła referendum, w którym wygrali zwolennicy niepodległości. Przy niskiej, bo zaledwie 43-proc. frekwencji, 92 proc. głosujących opowiedziało się za odłączeniem od Hiszpanii. Przeprowadzeniu plebiscytu próbowała przeszkodzić hiszpańska policja, a podczas interwencji rannych zostało ok. 900 osób, co tylko zaogniło sytuację.

10 października premier rządu Katalonii Carles Puigdemont niby ogłosił niepodległość, ale nie do końca. W lokalnym parlamencie mówił:

Działając z pełną szczerością, proponujemy, by parlament zawiesił ogłoszenie niepodległości, aby można było podjąć dialog prowadzący do wspólnie akceptowanego rozwiązania.

Mariano Rajoy, premier Hiszpanii, zażądał więc, by władze regionu określiły się, czy są niezależne, czy też Katalonia pozostaje w Hiszpanii. Nastroje w Katalonii i całej Hiszpanii były coraz gorętsze, a obaj premierzy wymieniali się listami. Puigdemont oczekiwał rozmów, a Rayoy groził wprowadzeniem bezpośrednich rządów nad prowincją z Madrytu, na co pozwala art. 155 hiszpańskiej konstytucji. 26 października parlament Katalonii ogłasza niepodległość, a Madryt realizuje swoją groźbę. Zawiesza lokalne władze i na 21 grudnia rozpisuje przedterminowe wybory.

Referendum to przykrywka?

W międzyczasie okazało się, że prawdziwe motywy przeprowadzenia referendum mogą być całkiem inne. Otóż rządząca Katalonią partia PDeCAT powstała ledwie przed rokiem na gruzach partii Demokratyczna Konwergencja Katalonii (CDC), która była największą siłą polityczna od lat. 70. Jednak partia ta zamieszana była w "aferę 3 procent": tyle właśnie pobierała od wykonawców robót publicznych z kontraktów zlecanych przez miejscowe władze.

Zamieszanych w aferę było wielu katalońskich polityków z CDC, włącznie z wieloletnim premierem Jordim Pujolem, który na zagranicznych kontach ukrywał miliony euro. Pieniądze z łapówek miały trafiać do Andory. Jednak za dwa miesiące przestanie obowiązywać tam tajemnica bankowai lokalne władze będą musiały się dzielić informacjami z hiszpańskimi władzami.

Spekuluje się, że Puigdemont przeprowadził referendum pod wpływem swojego politycznego mentora Artura Masa. Ten miał próbować metodą faktów dokonanych zaszantażować Madryt i wymusić na nim przyznanie Katalonii jeszcze większej autonomii finansowej, co pozwoliłoby na ukrycie się przed prokuraturą i uratowanie nowej partii przed następnymi skandalami.

Premier ucieka

30 października Puigdemont wraz z większością swojego gabinetu odlatuje do Brukseli. Początkowo mówiło się, że będzie wnioskował o azyl polityczny. Jednak jego ministrowie wrócili do Hiszpanii, gdzie zostają oskarżeni o działalność antypaństwową i sprzeniewierzenie pieniędzy. Sąd zastosował też dla nich areszt. Premier Katalonii pozostaje w stolicy Belgii i nie zamierza wracać do kraju, tymczasem Hiszpanie odgrażają się, że wystosują wobec niego europejski nakaz aresztowania.

Pokaż komentarzeDodaj komentarz