Wyborcza.pl

Jajka się nam przejadły. Jemy ich najmniej od ponad pół wieku

Autor: Bartosz Chyż | 13.04.2017

10 jaj z chowu ściółkowego za 4,99 zł - to oferta z gazetki Lidla. W Tesco można dziś kupić 30 jaj, co prawda z chowu klatkowego, już za 6,99 zł. Sieci handlowe prześcigają się w ofertach na ten podstawowy wielkanocny produkt. Jednak - jak pokazują dane GUS - jaja powoli znikają z naszych stołów.

  • w Polsce od lat spada konsumpcja jaj, jemy ich najmniej (w przeliczeniu na głowę) od 50 lat;
  • z kolei produkcja rośnie od połowy lat 90. ubiegłego wieku;
  • polscy konsumenci powoli przerzucają się na jajka z wolnych hodowli.

W 1980 r. osiągnęliśmy szczyt w konsumpcji jaj - każdy Polak zjadał w ciągu roku 223 sztuki. Wraz z narastającymi problemami gospodarczymi przez kolejne 15 lat jaj zjadano i produkowano coraz mniej. Peerelowskim władzom to nie przeszkadzało: jeden z ministrów miał mówić, że jednym jajkiem może się najeść cała rodzina.

Symptomatyczny był rok 1994 r.: kiedy to konsumpcja (nieznacznie) przebiła rodzimą produkcję. Potem produkcja jaj niemal nieustannie rosła, ale by wyrównać poziom z 1980 r. - potrzebne było ćwierć wieku.

Po wejściu do Unii Europejskiej produkcja jaj wystrzeliła i rosła aż do 2010 r. Wtedy weszły w życie nowe przepisy unijne, nakazujące zwiększenie o 20 proc. rozmiaru klatek, w których hodowane są kury. Potem pojawiły się doniesienia o rozprzestrzenianiu się szczepu ptasiej grypy (H5N8) z Azji do Europy, co także wpłynęło na spadek popularność drobiu i jajek. Dane za 2016 r. zapewne popsuje także nasilenie występowania wirusa i konieczność wybicia około 1 mln sztuk drobiu. Polska z tego powodu straciła też dostęp do niektórych rynków zbytu, m.in. Chin i RPA.

Wraz ze spadkiem produkcji jajka zaczęły drożeć, co znów odbiło się na poziomie konsumpcji. W Polsce ponad 90 proc. kur jest hodowanych w klatkach, ale to powoli się to zmienia. Do 2015 r. Lidl i Aldi chcą całkowicie wycofać ze sprzedaży jaja z chowu klatkowego (czyli jajka z "trójką"). Prawdopodobnie spowoduje to wzrost cen jajek. Już teraz "jedynki" mogą kosztować dwa razy więcej. Zysk na jajku jest niewielki: po opłaceniu kosztów rolnik ma dla siebie dwa do pięciu groszy.

Na zmniejszające się spożycie jajek wpływ mogło mieć błędne przeświadczenie o ich negatywnym wpływie na zdrowie, zwłaszcza o wysokim poziomie cholesterolu.

Jak się hoduje szczęśliwe kury i po co im w zagrodzie kogut? Przeczytaj reportaż na wyborcza.pl.

Pokaż komentarzeDodaj komentarz