Wyborcza.pl

Polska mapa przeprowadzek. Skąd jest twój nowy sąsiad i dokąd wyprowadził się poprzedni?

Autor: Szymon Pifczyk | 20.09.2016

W ubiegłym roku z gminy do gminy przeprowadziło się ponad 400 tys. mieszkańców Polski. Sprawdziliśmy, skąd są Twoi nowi sąsiedzi i gdzie przenieśli się ci z mieszkania obok. 

  • Warszawa ściąga ludzi z całego kraju, szczególnie wschodniej jego części;
  • inne stolice województw drenują głównie własny region;
  • mieszkańcy dużych miast masowo przenoszą się na najbliższe przedmieścia;
  • między największymi miastami migracje są częste.

Jakiś czas temu pisaliśmy o przyjezdnych mieszkańcach stolicy, nazywanych niekiedy "słoikami", ale wtedy dostępne dane pokazywały jedynie, z jakich podregionów (czyli zgrupowań powiatów) oni pochodzą. Główny Urząd Statystyczny udostępnił właśnie znacznie dokładniejsze dane, pokazujące migracje na poziomie gmin w ubiegłym roku. Dzięki temu możemy lepiej prześledzić, skąd i dokąd przeprowadzają się Polacy.

Zacznijmy od migracji z prowincji do głównych metropolii kraju. Jak się okazuje, do większości największych miast nowi mieszkańcy przyprowadzają się z tego samego województwa. Najlepiej to widać na przykładzie Białegostoku, gdzie nowi białostoczanie rekrutują się niemal wyłącznie z mieszkańców z woj. podlaskiego. 

Inaczej jest w przypadku Warszawy, która ściąga do siebie ludzi z Mazowsza, ale także z reszty kraju, a szczególnie drenuje sąsiednie województwa: lubelskie i świętokrzyskie. To drugie województwo traci mieszkańców także na rzecz Krakowa i Silesii (zespołu 14 miast na prawach powiatu wokół Katowic). Kraków zresztą ściąga ludzi z całej południowej Polski, także z woj. podkarpackiego i śląskiego. Inną metropolią, która wpływa też na sąsiednie regiony, jest Trójmiasto – szerokim strumieniem płyną do niego mieszkańcy województwa warmińsko-mazurskiego.

Ciekawie wyglądają mapy migracji z głównych miast. Tutaj widać przede wszystkim potężną suburbanizację. Wokół każdej z metropolii Polski można znaleźć wianuszek gmin, do których ochoczo przeprowadzają się ich mieszkańcy. Im dalej, tym liczba przeprowadzek maleje, by około 30-40 km od granic miasta niemal zupełnie ustać. Niemal, bo ciągle pozostają gminy, do których mieszkańcy największych miast przeprowadzają się z powodu małżeństwa, chęci ucieczki od miejskiego życia czy innych wyborów. Warto zauważyć także, że duże miasta zachowują się jak wyspy jeśli chodzi o migracje. Przykładowo do Wrocławia przyprowadza się bardzo mało ludzi z Małopolski czy Mazowsza, ale z samego Krakowa czy Warszawy – tłumy. Działa też to w drugą stronę – wrocławianie, jeśli wyprowadzają się z miasta to albo na najbliższe przedmieścia (czyli de facto dalej w nim zostają), albo do Warszawy, Krakowa czy innego głównego miasta. Takie migracje to prawdopodobnie wydzieranie sobie specjalistów – firmy mają ostatnio problem z rekrutacją pracowników, szczególnie tych wysoko wykwalifikowanych, więc zaczynają szukać poza najbliższą okolicą. Często atrakcyjna oferta pracy z innego miasta połączona z pakietem relokalizacyjnym, jest w stanie przekonać pożądanego pracownika do przeprowadzki na drugi koniec kraju.

 

Pokaż komentarze (3)Dodaj komentarz