Wyborcza.pl

Baza PESEL ma już 40 lat. Jak powstawała i co się w niej kryje?

Autor: Zespół BIQdata | 28.06.2017

Rejestr PESEL to centralny i najpełniejszy zbiór danych o mieszkańcach i obywatelach Polski. Właśnie obchodzi 40. urodziny, a jego pierwowzorem był spis osób z wyższym wykształceniem, który władza PRL postanowiła stworzyć po wydarzeniach z marca 1968 r.

  • pilotażowy system "Magister" z końca lat 60. zawierał 630 tys. rekordów i w kilka sekund wypluwał informacje o osobie figurującej w bazie;
  • baza PESEL ruszyła w 1977 r;
  • w bazie zapisane są także informacje o miejscu urodzenia, stanie cywilnym i krajach w jakich obywatel był zameldowany.

Właśnie na danych z bazy PESEL przygotowaliśmy wraz z lokalnymi redakcjami "Wyborczej" cykl tekstów pod wspólnym tytułem "Polskie drogi".

Motywacją władzy było posiadanie danych osób, które mają wyższe wykształcenie i potencjalnie mogą być inicjatorami strajków i protestów. Po kryzysie politycznym w marcu 1968 r. zapoczątkowanym właśnie strajkami na uczelniach komitet polityczny PZPR postanowił zgromadzić informacje o osobach z dyplomami. Dane były wprowadzane na podstawie raportów od wyższych uczelni i zakładów pracy. Dokumentacja zawierała nie tylko dane o wykształceniu, ale także wiele innych informacji, również wrażliwych, które mogły być wykorzystywane przez służby.

Ponieważ system "Magister" okazał się sukcesem, władza postanowiła rozszerzyć bazę na wszystkich mieszkańców Polski. Stworzenie elektronicznej ewidencji wpisano w plan pięcioletni i w 1970 r. rozpoczęto prace. Zespołem kierował płk. Antoni Bossowski, a elektroniczny system przetwarzania informacji podlegał MSW. Pierwotnie bazowano na niemieckich maszynach obliczeniowych Siemens, ale kłopoty z dewizami i blokada handlowa z demoludami wymusiło zmianę na komputery z wrocławskiego Elwro. System PESEL zaczął działać w 1977 r. Jako pierwsi do bazy trafili mieszkańcy warszawskiej Woli.

Do ogromu prac związanych z wprowadzaniem zasobów do systemu komputerowego zatrudniano nawet więźniów, co niestety skutkowało wieloma błędami w bazie. Błędy w rejestrze są nadal. Sprawdź co masz w dowodzie i przekonaj się czy na pewno miasto, w którym się urodziłeś istnieje.

Sam numer PESEL to jedenaście cyfr. Ale w bazie zgromadzone są także inne informacje: imię, nazwisko, także nazwisko rodowe, miejsce urodzenia, stan cywilny, dane urzędu cywilnego w którym wydano akt urodzenia, obywatelstwo, kraj poprzedniego miejsca zamieszkania, adres zameldowania, numery innych dokumentów, jakimi posługuje się obywatel.

Infografika jest interaktywna. Najedź na cyfry, aby przeczytać ich znaczenie.

Stanisław Mirowski, członek zarządu Kantar Millward Brown, zaznacza, że z punktu widzenia badaczy rynku i opinii rejestr PESEL stanowił cenne źródło danych o osobach zamieszkujących Polskę, umożliwiające dobieranie warstwowej próby losowej osób. - Uzupełnienie bazy o inne informacje niż dane adresowe i udostępnianie ich badaczom byłoby oczywiście bardzo przez nich pożądane. Mogłyby to być np. informacje o numerach telefonów, dostępne np. w rejestrze obywateli Finlandii, czy o wykształceniu. Jednak gromadzenie informacji o obywatelach musi być ograniczone, a nadmierne przetwarzanie tych informacji może być groźne w przypadku ich utraty - dodaje Mirowski.

Firmy badawcze nigdy nie miały dostępu do numerów PESEL, a jedynie do danych adresowych poszczególnych osób. Obecnie użycie danych z bazy PESEL jest ograniczone jedynie do badań opinii i każdorazowo jest przedmiotem odrębnej decyzji. Specjalnie dla BIQdata weryfikując dane w oparciu o bazę PESEL geografię rodzin korzystających z programu 500+ przygotował instytut badawczy GfK.

Losowe próby w badaniach rynku bazują obecnie w Polsce na rejestrze Teryt, którym zarządza z kolei Główny Urząd Statystyczny. Jest tam zapisanych ok. 13 mln. adresów gospodarstw domowych w Polsce. Stawia nas to w rzędzie tych państw europejskich, w których dane z rejestru obywateli nie są udostępniane do losowania prób, a adresy stanowią podstawę dobierania osób do próby.

Numer PESEL - jako uniwersalny identyfikator - jest potencjalnym łącznikiem wielu różnych baz danych, które obecnie nie są ze sobą połączone. "Jeśli do tego dojdzie, dostęp do informacji o różnych sferach naszego życia - od zdrowia czy problemów w nauce, po zaległości podatkowe i karalność - będzie w zasięgu jednej komendy policji" - piszą Katarzyna Szymielewicz i Jędrzej Niklas z fundacji Panoptykon. Taką integrację rejestrów państwowych przeprowadzono m.in. na Białorusi.

Pokaż komentarze (2)Dodaj komentarz