Wyborcza.pl

Czy "wsi spokojna, wsi wesoła"? Jak wygląda polska wieś

Autor: Bartosz Chyż, Danuta Pawłowska | 27.10.2017

Polska wieś nie istnieje. To nieco prowokacyjne stwierdzenie padło podczas debaty o raporcie "Wieś w Polsce 2017. Diagnoza i prognoza", który przygotowała Fundacja Wspomagania Wsi.

  • polskie wsie wyludniają się, ale wolniej niż miasta;
  • od dawna rolnictwo nie jest głównym zajęciem mieszkańców wsi;
  • nowi mieszkańcy wsi przyczyniają się do reaktywacji dawnych struktur, jak np. koła gospodyń wiejskich

- Sami zabijamy wieś - mówił Marek Klara, od 2006 r. wójt gminy Miejsce Piastowe na Podkarpaciu. Odnosił się przede wszystkim do wyglądu polskich wsi, które coraz bardziej się fizycznie zmieniają, zgodnie z oczekiwaniami mieszkańców. Ci bardzo często chcą chodnika pod swoim ogrodzonym domem. Jednak tezę Klary można też odnieść do wyobrażenia o sielskiej, rolniczej wsi funkcjonującego w społeczeństwie. Jednolita "polska wieś" nie istnieje, bo jest coraz bardziej zróżnicowana - wynika z raportu "Wieś w Polsce 2017. Diagnoza i prognoza".

Jak bardzo zmieniła się wieś?

Przede wszystkim nie stoi rolnictwem. Jeszcze w 1989 r. z pracy na roli żyło niemal 20 proc. mieszkańców wsi, teraz - o połowę mniej. Wieś w Polsce coraz bardziej i szybciej się deagraryzuje. Na wschodzie, na terenach danej Kongresówki jeszcze ok. 40 proc. mieszkańców wsi zajmuje się rolnictwem. Na Ziemiach Odzyskanych - to tylko 17 proc. Według prof. Marii Halamskiej z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN (IRWiR PAN) na wsi kończy się "agrocentryczny model życia, którego porządek był wyznaczany przez wspólny rytm egzystencji ludzi i przyrody".

Wtóruje jej prof. Monika Stanny (również IRWiR PAN) - Polska wieś rozwija się nierównomiernie, jest wyraźny podział na wschód-zachód. Co więcej, wieś jest uzależniona od funduszy unijnych, ich rola jest wręcz narkotyczna. - Po 2020 r., po nowym rozdysponowaniu wspólnotowego budżetu, wieś może wracać do sytuacji sprzed 2004 - dodaje Stanny.

Z drugiej strony na wsi mieszka coraz więcej ludzi. Niemal dokładnie przed 50 laty, w 1966 r., liczba mieszczuchów zrównała się z liczbą osób mieszkających na wsi. Od tego momentu ludności w miastach przybywało coraz więcej, działo się tak aż do 1994 r., a po roku 2000 trend się odwrócił. Z demograficznych prognoz GUS wynika, że w 2050 r. na wsi będzie mieszkało ok. 44 proc. populacji, czyli najwięcej od 1974 r. Z drugiej strony Polaków będzie wyjątkowo mało - ok. 34 mln. Jesteśmy jednym z najszybciej wyludniających się państw Unii Europejskiej. Choć znów uwidacznia się podział wschód-zachód, wschodnie rejony kraju szybciej się wyludniają i starzeją. Funkcjonuje tam też bardzo niekorzystny stosunek kobiet do mężczyzn.

Mieszkańców wsi jest (procentowo) więcej, bo wiąże się to z procesem rozlewania się miast. Coraz więcej osób wyprowadza się z dużych ośrodków do miejscowości podmiejskich, z których coraz więcej czasu poświęca na dojazdy do pracy.

Przez wiele lat włodarze polskich gmin wiejskich skupiali się na kwestiach infrastrukturalnych, wręcz licytowali się między sobą, gdzie powstaje więcej kilometrów dróg. Wraz z narastaniem problemów demograficznych, starzeniem się społeczeństwa coraz istotniejsze będzie zwrócenie się w stronę infrastruktury społecznej. - Przed 30 laty kluczowe dla polskich gmin były budowa wodociągów i zapewnienie mieszkańcom dostępu do wody - mówiła Monika Stanny z IRWiR PAN - teraz kluczowe staje się np. zapewnienie dobrej opieki społecznej.

Nowi mieszkańcy wsi sprawiają, że odradzają się tam dawne organizacje, jak np. koła gospodyń wiejskich. Raport FWW pisze wręcz o ich renesansie.Tworzą je właśnie młode kobiety z klasy średniej, które przeprowadziły się z miast. Na portalu skupiającym wszystkie koła gospodyń wiejskich w Polsce można wybierać spośród 3 tysięcy kół. Młode rolniczki umawiają się na zumbę, wakeboarding oraz chwalą wspólnymi wyjazdami do spa. Jedno z kół reklamuje się mottem: „Oj tam, oj tam”.

Czytaj także - Rolnik szuka żony. Polska wieś jest mała, podstarzała i męska.

Pokaż komentarzeDodaj komentarz