Wyborcza.pl

Strzelanina w Las Vegas. Amerykanie giną przez łatwy dostęp do broni

Autor: Bartosz Chyż | 02.10.2017

W dzisiejszej strzelaninie w Las Vegas zginęło co najmniej 59 osób, ponad 520 jest rannych - stan na godzinę 8:00 we wtorek. Co roku w podobnych incydentach z udziałem broni palnej w Stanach Zjednoczonych ginie ponad 33 tys. osób. Co trzecia z nich to ofiary zabójstw.

  • podczas festiwalu country w hotelu Mandelay Bay w Las Vegas doszło do strzelaniny. Zginęło co najmniej 59 osób, a 527 jest rannych;
  • sprawca, 64-letni Stephen Paddock, został znaleziony martwy w pokoju hotelowym, z którego prowadził ostrzał;
  • podwojeniu uległa liczba strzelanin, w których giną co najmniej trzy osoby;
  • w przeliczeniu na liczbę mieszkańców najwięcej zabójstw przypada na kraje Ameryki Łacińskiej;
  • broń użyta w strzelaninach najczęściej była nabyta legalnie;

Na scenie ustawionej pod hotelem Mandalay Bay występował właśnie Jason Alden. To miał być ostatni artysta i jedna z największych gwiazd trzydniowego festiwalu muzyki country. Wtedy rozległy się strzały. Na dostępnych nagraniach wideo słychać długie serie z broni maszynowej, a tłum rzuca się do ucieczki. Strzały dobiegały z 32. piętra hotelu. W niedzielnych koncertach uczestniczyło 22 tys. osób.

Nieznane są motywy sprawcy. Wiadomo, że 64-letni Stephen Paddock mieszkał w 20-tysięcznym Mesquite w Nevadzie. W mieście mieszka sporo emerytów, znane jest też z pól golfowych. Paddock nie miał wcześniej żadnych problemów z prawem, w przeszłości mieszkał też w Kalifornii i Teksasie. Ciało Paddocka, który popełnił samobójstwo, znaleźli w pokoju hotelowym policyjni antyterroryści. Znaleziono przy nim 23 sztuki broni. Wiadomo, że w hotelu zameldował się w czwartek, 28 września. Kolejne 19 karabinów i pistoletów, materiały wybuchowe oraz zapas amunicji odkryto w jego domu. Policja poszukiwała jego partnerki, Marilou Danley, która miała przebywać poza krajem. Obecnie jest przesłuchiwana.

Federalne Biuro Śledcze (FBI) definiuje masową strzelaninę, jako "atak w miejscu publicznym, w którym giną trzy lub więcej osoby". Wcześniej FBI uznawało za taki atak z minimum czterema ofiarami śmiertelnymi. Liczba takich zdarzeń rośnie. Według serwisu FiveThirtyEight między 2005 a 2016 r. było ich dwukrotnie więcej niż w poprzednich 23 latach. W 2016 r. jak w masowych strzelaninach zginęło 70 osób: aż 49 w strzelaninie w nocnym klubie dla gejów w Orlando.

Mapa jest interaktywna. Po najechaniu na kropkę przeczytasz dane.

Łącznie w Stanach Zjednoczonych co roku, przy użyciu broni palnej ginie 33 tys. osób, dwie trzecie z nich to samobójcy. Aż 12 tys. to ofiary zabójstw. W przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców, ofiarą zabójstwa padają prawie cztery osoby. W sąsiedniej Kanadzie trzykrotnie mniej. Ale już w Meksyku - czterokrotnie więcej, bo prawie 16 osób na 100 tys. mieszkańców. Jednak to i tak niewiele w porównaniu z innymi krajami Ameryki Łacińskiej: Salwadorem i Wenezuelą - 64 zabójstwa. Rekordzistą jest Honduras, gdzie w 2014 r. wskaźnik zabójstw wyniósł 74,6. To i tak oznacza spadek o około 20 punktów w porównaniu z początkiem dekady. Co ważne, te dane Biura Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków i Przestępczości (UNODC) dotyczą zabójstw umyślnych, aktów terroryzmu, bądź poważnych ataków prowadzących do śmierci. Nie obejmują prób popełnienia zabójstwa, czy śmierci spowodowanej przez funkcjonariuszy policji lub innych służb, zabójstw w samoobronie, czy śmierci w wyniku konfliktów zbrojnych.

Mapa jest interaktywna. Po najechaniu na kropkę przeczytasz dane.

Udział zabójstw popełnionych w Stanach Zjednoczonych przy udziale broni palnej wynosi aż 60 proc. Choć to i tak niewiele w porównaniu z krajami latynoskim i karaibskimi. W Hondurasie i Gwatemali to odpowiednio 84 i 83 proc., w Kolumbii - 77. W Europie przoduje Czarnogóra, gdzie aż przy 76 proc. zabójstw użyta była broń palna. W Polsce - dotyczy to co dwudziestego zabójstwa.

Wykres jest interaktywny. Po najechaniu na kraj przeczytasz dane.

Legalność broni

Co roku w Stanach Zjednoczonych sprzedaje się ok. 16 milionów sztuk broni, z czego 2/3 jest rodzimej produkcji. Nie wiadomo przy tym ile broni zmienia właścicieli np. na wyprzedażach garażowych, czy podczas targów. Nie ma tam obowiązku rejestrowania nabywców. Z resztą cały system rejestru broni jest anachroniczny. Opiera się na papierowych fiszkach i mikrofilmach gromadzonych przez National Tracking Centre (NTC), instytucję działającą przy Biurze ds. Alkoholu, Tytoniu, Broni Palnej oraz Materiałów Wybuchowych (ATF). Przy czym do NTC trafiają tylko dokumenty ze sklepów z bronią, które zakończyły działalność. Jest ich tyle, że trzeba je rozładowywać za pomocą wózków widłowych, co niedawno opisał magazyn "GQ". NTC nie może prowadzić żadnych cyfrowych rejestrów, umożliwiających poszukiwanie właścicieli broni. Odpowiednie przepisy zostały zablokowane za sprawą lobbingu Narodowego Stowarzyszenia Strzeleckiego w 1986 r.

Spośród przeanalizowanych przez serwis MotherJones masowych strzelanin, tylko w 10 przypadkach użyto broni nabytej w nielegalny sposób. 68 - były to pistolety i karabiny zdobyte zgodnie z prawem. Pochodzenie broni z pozostałych sześciu zdarzeń nie jest jasne.

W Polsce będzie łatwiej o broń?

W Polsce pierwsze czytanie przeszedł właśnie poselski projekt liberalizujący zasady dostępu do broni. Ustawa przygotowana przez posłów Kukiz'15 zakłada, że pozwolenia na broń będą wydawali starostowie, a nie policja. Nie będzie też potrzebna opinia psychologiczna - wystarczy zaświadczenie od lekarza pierwszego kontaktu. W pierwszym roku po wejściu w życie ustawy liczba pozwoleń na broń miałaby zwiększyć się o blisko 100 tys. Obecnie broń w domach posiada 193 tys. Polaków.

Pokaż komentarze (22)Dodaj komentarz