Wyborcza.pl

Korea Północna testuje broń i granice cierpliwości USA. Kim straszy świat bombą wodorową

Autor: Autor: Bartosz T. Wieliński; Grafika: Katarzyna Korzeniowska | 08.09.2017

Czy reżim Korei Północnej faktycznie opanował jedną z najbardziej śmiercionośnych technologii w historii ludzkości? Jeszcze tego nie wiemy.

  • 3 września miała miejsce największa detonacja w historii północnokoreańskiego programu atomowego;
  • w 1961 r. Sowieci zdetonowali największy ładunek jądrowy w historii świata;
  • pierwsze próby z bombami wodorowymi przeprowadzili Amerykanie w 1954 r.

Jednak mimo że żaden zachodni ekspert nie ma wstępu na teren poligonu atomowego Punggye-ri, to o wybuchu, jaki miał tam miejsce na początku września, sporo można powiedzieć na podstawie fal sejsmicznych, jakie wywołał. Na świecie działa ponad 300 placówek analizujących wstrząsy skorupy ziemskiej i poszukując takich, których charakterystyka odpowiada wybuchowi jądrowemu. Na ich podstawie można określić moc zdetonowanego ładunku.

Wiadomo już, że 3 września mieliśmy do czynienia z największą detonacją w historii północnokoreańskiego programu atomowego, w ramach którego przeprowadzono sześć testów. Moc eksplozji szacuje się aż na 100 tys. ton trotylu. To jednak nie oznacza, że faktycznie Kim Dżong Un ma na podorędziu bomby wodorowe. Jeszcze.

Dla zwykłego zjadacza chleba różnica między bombą wodorową a zwykłą atomówką w zasadzie sprowadza się do mocy wybuchu. Jedna bomba wodorowa jest w stanie zetrzeć z powierzchni ziemi całe miasto.

Bomba wodorowa (termojądrowa) to rozwinięcie bomby atomowej. Działanie zrzuconych w sierpniu 1945 r. na Hiroszimę i Nagasaki atomowych ładunków polegało na tym, że w ich wnętrzu inicjowano tzw. reakcję łańcuchową, czyli niekontrolowany rozpadu jąder atomów uranu (w przypadku bomby z Hiroszimy) lub plutonu (bomba z Nagasaki), w wyniku którego uwolniona zostaje olbrzymia ilość energii. W efekcie bomba atomowa generuje potężny impuls cieplny, a następnie niszczycielską falę uderzeniową. Siła wybuchu zawierającej 6 kg plutonu zrzuconej na Nagasaki bomby Fat Man szacowano na 20 tysięcy ton trotylu. Z czasem ilość materiału rozszczepialnego potrzebnego do rozpoczęcia reakcji łańcuchowej udało się znacznie ograniczyć.

W bombie wodorowej ładunek rozszczepialny, którego wybuch sam w sobie powoduje wielkie zniszczenia, pełni jedynie funkcję zapalnika. Wyzwolona w jego wybuchu energia powoduje, że znajdujące się w bombie czy głowicy izotopy wodoru zamieniają się w hel. Ten proces generuje jeszcze więcej energii. Identyczne reakcje zachodzą na Słońcu. Amerykanie pierwszą tego detonację przeprowadzili w 1954 r. na atolu Bikini. Ładunek Castle nie był jednak bombą, tylko ważącym 10 ton i długim na 4,5 metra ukrytym w budynku eksperymentalnym „urządzeniem”. Wybuch miał moc 15 megaton, trzy razy więcej niż przypuszczano.

Rok później Związek Radziecki przeprowadził pierwszą eksplozję termojądrową. Tyle że ładunek RDS-37 nie był eksperymentalnym urządzeniem zdetonowanym na ziemi, tylko bombą zrzuconą nad poligonem z bombowca Tu-95. 30 października 1961 r. Sowieci zdetonowali największy ładunek jądrowy w historii świata, car bombę. Moc wybuchu wynosiła 50 megaton. Gdyby zrzucić ją na Warszawę, to strefa całkowitego zniszczenia objęłaby całe miasto oraz powierzchnię sąsiadujących z nią powiatów.

100-kilotonowy wybuch, jaki miał miejsce kilka dni temu na północnokoreańskim poligonie, jeszcze nie oznacza, że zdetonowano tam ładunek termojądrowy. Mogła być to tzw. wzmocniona bomba atomowa, podczas eksplozji której zachodzą pewne reakcje syntezy jądrowej, ale nie osiągają one takiej mocy jak w przypadku bomby wodorowej. Istotne jest jednak co innego. Reżim chwali się, że był w stanie tak zminiaturyzować ładunek, że mieści się on w głowicy rakiety ziemia-ziemia. Po ostatnich udanych testach północnokoreańskich rakiet średniego zasięgu i tych, które w założeniu mogłyby dolecieć nawet do wybrzeży USA, ten próbny wybuch otwiera nowy rozdział w eskalacji na Dalekim Wschodzie.

100-kilotonowa głowica zdetonowana nad Tokio wytworzyłaby kulę ognia o promieniu 380 metrów. W promieniu 3,2 km od miejsca wybuchu nie przetrwałby żaden budynek. Od razu zginęłoby ćwierć miliona ludzi. Setki tysięcy zabiłoby promieniowanie.

Grafika jest interaktywna. Po najechaniu na rakietę odczytasz dane.

Ten film przedstawia wszystkie detonacje ładunków atomowych na świecie.

Przeczytaj także artykuł, w którym dokładnie wyjaśniamy jak wygląda atomowy grzyb.

Pokaż komentarze (1)Dodaj komentarz