Wyborcza.pl

Afera Berczyńskiego krok po kroku, czyli kto, jak i kiedy "wykańczał caracale"

Autor: Agnieszka Kublik, Bartosz Chyż | 11.05.2017

Przyjaciel Antoniego Macierewicza dostaje paczki dokumentów w sprawie przetargu na śmigłowce wojskowe. Kontrakt zostaje zerwany. Przyjaciel zwraca papiery. Nie wiadomo, komu je pokazywał, gdzie je trzymał, dokąd wyjeżdżał. Przyjaciel dostaje posadę w państwowej spółce.

  • Wacław Berczyński miał wpływać na przetarg na helikoptery dla armii;
  • przez lata pracował dla Boeinga, który ma dostarczyć trzy samoloty dla VIP-ów;
  • sejmowa komisja obrony zgodziła się na kontrolę NIK w zakresie pozyskania przez MON tych maszyn.

Pod koniec kwietnia czwórka posłów PO przeglądała w MON dokumenty związane z przetargiem na zakup 50 wielozadaniowych śmigłowców dla wojska. Dwa lata temu rząd PO-PSL zakwalifikował do końcowego etapu śmigłowiec H225M Caracal produkcji Airbus Helicopters. Kontrakt opiewał na 13,5 mld zł. Minimum tyle samo powinien wynieść offset, a pierwsze maszyny trafiłyby do Polski w tym roku. PiS krytykował tę decyzję. Antoni Macierewicz mówił, że przetarg jest „skandaliczny” i uderzy w polskie zakłady lotnicze. Później, że francuskie propozycje inwestycyjne nie były satysfakcjonujące. Miał je kupić "szybciej i taniej".

Nie kupił. A teraz na jaw wyszło, że w przetarg wtrącił się Wacław Berczyński. Szef (dziś już były) podkomisji smoleńskiej. Miesiąc temu uznała, że na pokładzie rządowego Tu-154 doszło do wybuchu bomby termobarycznej. Pochwalił się, że "wykończył caracale", czyli doprowadził do zerwania relacji z Airbusem. Berczyński od 1985 do 2007 roku pracował jako inżynier oprogramowania w Boeingu; firma opłaciła mu studia i dała kredyt na zakup nieruchomości. A Boeing to światowy konkurent Airbusa.

Posłowie PO zbadali w MON obieg dokumentów przetargowych. Dokładamy do tego chronologię decyzji wokół caracali. I tak widać ciąg przyczynowo-skutkowy.

Infografika jest interaktywna. Aby prześledzić wpływy Wacława Berczyńskiego przesuwaj strzałką

Wczoraj po południu sejmowa komisja obrony zgodziła się, by sprawę samolotów dla vipów zbadała Najwyższa Izba Kontroli. NIK zajmie się też procedurami ochroną tajemnic w Ministerstwie Obrony Narodowej. Jak napisał na Twitterze były wicepremier i minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak, za kontrolą w resorcie obrony głosowała część posłów Prawa i Sprawiedliwości.

Pokaż komentarzeDodaj komentarz