Wyborcza.pl

Wszystkie marki Jamesa Bonda. Co opowiadają nam o świecie?

Autor: Vadim Makarenko, Aleksander Deryło | 06.11.2015

James Bond ciągle jeździ w delegacje do egzotycznych krajów, ale i tak kończy w globalnych sieciach hotelowych, popijając piwo, które można dostać w prawie każdym sklepie za rogiem. Pokazuje to pierwsze interaktywne uniwersum marek agenta 007, które stworzyliśmy na BIQdata.

„Przepraszam, panie Bond, muszę przerwać pańskie przesłuchanie, by podziękować naszym sponsorom” - żartował na Twitterze jeden z brytyjskich widzów, oglądając w telewizji „Śmierć nadejdzie jutro”, kiedy brytyjskiego agenta torturowano w północnokoreańskim więzieniu. W tej części przygód superszpiega pojawiło się łącznie 25 marek. Co najmniej tyle samo dostaniemy w „Spectre”, czyli w najnowszym filmie o Jamesie Bondzie, który debiutuje dziś w polskich kinach. Jacques de Cock, wykładowca w London School of Marketing, powiedział agencji Reuters, że kolejne filmy o Bondzie są dla firm ekwiwalentem igrzysk olimpijskich.

Kliknij albo najedź na niebieskie kropki, żeby zobaczyć więcej szczegółów

Nie zawsze tak było. Dane zgromadzone i przeanalizowane przez zespół BIQdata wskazują, że kiedyś marki w filmach o agencie Jej Królewskiej Mości były mniej widoczne i pełniły inną funkcję - głównie narracyjną. Miały przenieść widza w świat głównego bohatera. Podczas akcji na Jamajce w 1962 r. główny bohater pił lokalne piwo Red Stripe Beer. Z kolei w „Operacji Piorun” pojawia się Bell Textron jetpack, czyli jeden z pierwszych „odrzutowych plecaków” pozwalających latać. Producenci "Bonda" bardziej potrzebowali wyprodukowanego przez Textron symbolu nowoczesności, niż przemysłowy konglomerat potrzebował reklamy w filmie. Przecież jetpacków i tak nie można było kupić w ówczesnych sklepach turystycznych, a lobbing można było bardziej skutecznie uprawiać wówczas w Waszyngtonie niż w Hollywood. Miesięcznik „Air & Space/Smithsonian” naliczył w całej serii filmowej aż 150 pojazdów latających, zarówno rzeczywistych, jak i fikcyjnych.

James Bond zawsze kochał luksus, takim go stworzył Ian Fleming, ale jeszcze w latach 70. używał sporo całkiem zwyczajnych marek sprzętu sportowego (np. Slazenger). I zniżał się do fast foodów (KFC) i napojów gazowanych (7UP). To właśnie wtedy w filmach pojawia się przyziemny sos Tabasco i zwyczajne kłódki Viro. Z czasem jednak marki coraz mniej służyły opowiadaniu historii (tę funkcję częściowo przejęły fikcyjne gadżety z laboratorium Q), a coraz bardziej zarabianiu pieniędzy. I James Bond zaczyna wyraźnie skłaniać się ku luksusowym markom. Nie oznacza to jednak, że tańsze marki znikają. W połowie lat 80. producenci serwują nam Renault, Michelin, Philips, a nawet... karmę dla zwierząt Whiskas. Wystarczy zapłacić.

Symbolem nowoczesności porównywalnym do jetpacka stał się natomiast współwłaściciel filmowego agenta 007, czyli koncern Sony, który ulokował swoje marki łącznie w 10 filmach, a od 2002 r. nie przepuścił żadnego. „Bondowski portfel” Sony jest najbardziej różnorodny: odtwarzacze muzyczne, laptopy, telefony komórkowe, aparaty fotograficzne.

Wszystkich marek w całej filmowej serii naliczyliśmy 225, co daje średnio dziesięć na jeden film. Pod uwagę wzięliśmy wszystkie oficjalne odcinki i jeden nieoficjalny - "Nigdy nie mów nigdy". Szczegółowe informacje są w interaktywnej infografice poniżej. 

Najedź kursorem na ulubiony film albo markę i przytrzymaj, żeby zobaczyć jej powiązania. Kliknij, żeby przeczytać więcej na panelu po lewej stronie. Jeśli chcesz schować albo wysunąć panel, kliknij trzy kroki na jego krawędzi. Pomniejszyć albo powiększyć obraz można za pomocą przycisków +/-. Poruszać cała siecią można klikając w tło i przesuwając je. Wyszukiwać można za pomocą okienka "search" w lewym górnym rogu.

Źródła: [kliknij tu]
Dane: IMDB.com, BrandSpotters.com, JamesBondwiki.com, boxofficemojo.com, filmweb.pl, stopklatka.pl, Gunsandammo.com, Airspacemag.com, Wikipedia.

Infografika: Aleksander Deryło, BIQdata.pl

Zdjęcia: Joe Haupt/Flickr.com/na licencji CC 2.0; https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/; Karen Roe/Flickr.com/na licencji CC 2.0; https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/; Nicholas Gemini/commons.wikimedia.org na licencji CC 3.0; creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/; Johnson/Flickr.com/na licencji CC 2.0; https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/; Mike Mozart/Flickr.com/na licencji CC 2.0; https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/; MotoWebMistress/Flickr.com/na licencji CC 2.0; https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/; Mitch Lorens/Flickr.com/na licencji CC 2.0 https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/; nicolas genin/66ème Festival de Venise (Mostra)/commons.wikimedia.org/na licencji CC 2.0; https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/; Katherine Tompkins/Flickr.com/na licencji CC 2.0; https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/; Dybdal / Mattes/commons.wikimedia.org/na licenci CC 3.0 http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/; spółki

Infografika: Aleksander Deryło

Click here for English version of James Bond interactive brandmap

Прочитать о карте брендов Джеймса Бонда по-русски

Gdy w 2012 r. w „Skyfall” superszpieg zaczął pić heinekena, wszyscy już zdążyli zapomnieć, że to piwo zadebiutowało już w 1997 r. - w „Jutro nie umiera nigdy”. W filmowym świecie Jamesa Bonda zawsze pełno było tzw. wrażliwych towarów: tytoniu, alkoholu i broni. Żadna z tych branż nie może reklamować się dziś gdziekolwiek poza mediami branżowymi, ale agenta Jej Królewskiej Mości te zakazy nie dotyczą. Dlatego alkohol bije pozostałe kategorie na głowę.

Palenie jest bodaj jedynym przyzwyczajeniem, z którego James Bond musiał zrezygnować. Przez książkowe strony przewija się jakiś tuzin marek papierosów, głównie brytyjskich, ale w filmach zidentyfikowaliśmy zaledwie pięć. Ostatnia pojawia się w 1989 r. i były to nieistniejące już dziś Larki.

Z bronią jest trudniej, bo - poza osobistymi pistoletami Bonda - nie zawsze widzimy marki używane przez pozostałe postaci w filmach. Jednak spece z magazynu „Guns & Ammo” naliczyli co najmniej dziesięć takich, które po niepowtarzalnych kształtach da się bez trudu rozpoznać.

Umowy producenta ze sponsorami są poufne, dlatego można jedynie szacować, ile wykładają firmy za wejściówkę do świata Bonda. Według Jacques'a de Cocka z London School of Marketing do tej pory cała filmowa seria zarobiła na lokowaniu marek już 4-5 mld dolarów. Jednak na naprawdę wysokie obroty maszyna weszła dopiero pod koniec lat 90., kiedy superszpiegiem był już Pierce Brosnan. W 2002 r. w „Śmierć nadejdzie jutro” pokazano nam aż 25 marek i od tamtej pory ich nasycenie utrzymuje się mniej więcej na tym poziomie.

Od tamtego czasu na liście bondowskich marek zaczyna przybywać firm odzieżowych. Ale najbardziej o swój wygląd i kondycję dba najbardziej ludzki James Bond w wykonaniu Daniela Craiga. Na odcinki z jego udziałem przypada połowa z blisko 30 marek odzieży i akcesoriów, które pojawiły się w całej filmowej serii.

Wszystko o "Spectre" i filmach z Jamesem Bondzie w serwisie Wyborcza.pl/jamesbond.

Dzisiejszy świat Bonda jest trochę zdrowszy, mniej maczystowski i dużo bardziej elegancki niż kiedyś. Ale czy stał się lepszy z jego globalizacją, komercjalizacją i zanikiem różnorodności?

Pracując nad tym materiałem, przekopaliśmy się przez wiele baz danych i banków zdjęć. Mogliśmy coś przeoczyć, mogliśmy się też pomylić, bo pracy było naprawdę sporo. Dlatego zachęcamy was do zgłaszania waszych uwag i naszych przeoczeń pod adresem: BIQdata@wyborcza.pl

 

Pokaż komentarze (4)Dodaj komentarz