Wyborcza.pl

Zachód się bogaci, wschód zostaje w tyle. Sprawdz PKB w polskich regionach

Autor: Szymon Pifczyk | 26.10.2017

Najnowsze dane o produkcie krajowym brutto (PKB) w podregionach w Polsce potwierdzają, że nasz kraj coraz bardziej pęka pod względem rozwoju gospodarczego. Bogate zachodnie regiony przyspieszają w rozwoju, podczas gdy zubożały wschód rozwija się bardzo powoli.

  • W 2015 roku statystyczny Polak wyprodukował towarów i usług na kwotę 46 790 złotych, czyli o ponad 2 tys. zł. więcej niż rok wcześniej;
  • Polak jednak Polakowi nierówny, gdyż na mieszkańca mazowieckiego przypadało średnio prawie 75 tys. zł.;
  • a na mieszkańca lubelskiego ledwie 32 tys. zł.

Jeszcze większe różnice widzimy w rozwoju podregionów. Podregiony to zgrupowania powiatów, wyszczególnione w celach statystycznych głównie na potrzeby Eurostatu i Komisji Europejskiej, które zauważyły, że często regiony są nieco zbyt duże i różnorodne, by traktować je jako monolit. W Polsce podregionów jest 72 – dla porównania województw ledwie 16, zaś powiatów ponad 300. Największe miasta – takie jak Warszawa czy Szczecin – są podregionami samymi w sobie, gdyż mają wystarczająco dużo mieszkańców.

Bez zaskoczenia to właśnie Warszawa jest najbogatszym podregionem w Polsce. Z ponad 134 tys. złotych na jednego mieszkańca wyraźnie dystansuje inne części kraju. Z kolei na samym końcu tabeli mamy dwa podregiony graniczące z Ukrainą: przemyski i chełmsko-zamojski. Tam przeciętny mieszkaniec wygenerował zaledwie 24 tys. złotych.

Jeśli naniesiemy te wartości na mapę, zobaczymy, że zachód Polski jest bogatszy od wschodu. Wyróżniają się także okręgi surowcowe – podregion płocki na zachód od Warszawy (PKN Orlen) i podregion legnicko-głogowski na zachód od Wrocławia (KGHM).

Nie jest to jednak zaskoczeniem – od lat wiadomo, że Polska wschodnia jest nieco gorzej rozwinięta niż zachodnia część kraju. Co jednak martwi to fakt, że wschodnie województwa nie nadganiają różnicy, tylko wręcz przeciwnie – powiększa się ona z każdym rokiem. W 2015 roku prawie wszystkie podregiony graniczące naszymi wschodnimi sąsiadami zanotowały wzrost PKB niższy niż 3 proc. Dla porównania na zachodzie „czarnymi owcami” okazały się jedynie podregion jeleniogórski (tam PKB nawet nieznacznie spadło) i legnicko-głogowski (słaby czas na rynku miedzi). Prawdziwym czempionem rozwoju był natomiast podregion kaliski, który zanotował imponujące 10 proc. wzrostu, a niewiele odstępował mu wrocławski – ponad 9 proc.

Co ciekawe, po dekadach niespowolnionego wzrostu zadyszka chwyciła Warszawę, która wzrosła o zaledwie 2,3 proc. Niemniej jednak, przy takiej przewadze, jaką ma stolica, jeszcze wiele czasu minie, zanim jakikolwiek inny polski podregion zagrozi jej pozycji lidera.

Pokaż komentarze (1)Dodaj komentarz