Wyborcza.pl

Zmiany we władzach spółek skarbu państwa od 2001 r. Który premier najmocniej kręcił karuzelą kadrową?

Autor: Ireneusz Sudak, Aleksander Deryło | 06.06.2017

Małgorzata Sadurska, szefowa kancelarii Prezydenta, ma wejść do zarządu PZU. Prezesem kontrolowanego przez państwo ubezpieczyciela został kilka tygodni temu Paweł Surówka. To dobra okazja, żeby ponownie* przyjrzeć się częstotliwości zmian kadry w zarządach i radach nadzorczych państwowych spółek. Zrobiliśmy to z naszym partnerem, firmą Transparent Data (serwis Prześwietl.pl).

  • liderem w rozkręcaniu karuzeli pozostaje Leszek Miller. Za jego rządów w kierownictwie spółek Skarbu Państwa zaszło najwięcej zmian. Drugie miejsce nadal należy do Jarosława Kaczyńskiego, a trzecie zajęła Beata Szydło. Wskaźnik: liczba zmian na jeden dzień kadencji;
  • ta sama pierwsza trójka premierów najbardziej gorliwie zabrała się za wymianę kadry w państwowych firmach po przejęciu władzy. Wskaźnik: liczba zmian w ciągu pierwszych czterech miesięcy urzędowania.

O tym, że Małgorzata Sadurska zmieni Kancelarię Prezydenta na fotel w zarządzie PZU, poinformowała wczoraj PAP powołując się na źródła zbliżone do PiS. Do tej pory jednak ta nominacja nie została potwierdzona ani przez spółkę, ani przez resort skarbu. Prawdziwym symbolem obsadzania dobrze płatnych stanowisk zaufanymi ludźmi stał się aptekarz z Łomianek Bartłomiej Misiewicz, który trafił do Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Ale historia zna mnóstwo przypadków obsadzania stanowisk nieprzygotowanymi do pełnienia funkcji, ale za to zaufanymi ludźmi.

W najnowszym zestawieniu BIQdata, przygotowanym wraz z firmą Transparent Data, to Beata Szydło jest na trzeciej pozycji wśród premierów z rekordową liczbą przypadających na dzień urzędowania zmian kadrowych w spółkach.

„Staszek chciał się sprawdzić w biznesie”

Przykładem, który zapisał się w annałach historii jest Stanisław Dobrzański z PSL, były minister obrony w rządzie Józefa Oleksego i Włodzimierza Cimoszewicza. W 2001 r. został prezesem strategicznie ważnej z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa spółki Polskie Sieci Elektroenergetyczne. Dziś bardziej od samego Dobrzańskiego znany jest komentarz ówczesnego ministra skarbu Wiesława Kaczmarka. To on pytany przez dziennikarzy o tę nominację, z rozbrajającą szczerością wyznał: "Staszek chciał spróbować sił w biznesie. Dlaczego miałem mu nie dać szansy?". Dobrzański pełnił swoją funkcję aż do 2006 r.

O trudach życia w „60-metrowym mieszkaniu w bloku z wielkiej płyty” mówił tygodnikowi "Polityka" Piotr Kownacki, który w 1999 r. trafił do Banku Ochrony Środowiska. Wcześniej był wiceprezesem Najwyższej Izby Kontroli.

Dlaczego Piotr Kownacki chciał się sprawdzić w biznesie? - Bo nie wystarczały mi zarobki wiceprezesa NIK. Mieszkaliśmy w 60-metrowym mieszkaniu w bloku z wielkiej płyty. Miałem dwie dorosłe córki. Chciałem zmienić mieszkanie na większe. Względy finansowe spowodowały, że poszedłem do bankowości, bo tam najlepiej płacą. (...) W banku zarabiałem cztery razy tyle co w NIK - mówił "Polityce" Kownacki. - Nigdy nie ukrywałem, że do BOŚ trafiłem dzięki koneksjom politycznym - dodał. Za czasów pierwszego rządu PiS Piotr Kownacki został prezesem Orlenu.

Z komisarza na prezesa

Posada musiała się też znaleźć dla Mirosława Kochalskiego. Gdy ówczesny prezydent Warszawy Lech Kaczyński został prezydentem Polski, Mirosław Kochalski został mianowany pełniącym obowiązki prezydenta stolicy. Wkrótce jednak, bo po zaledwie pięciu miesiącach zastąpił go po dymisji premier Kazimierz Marcinkiewicz, więc dla Kochalskiego znalazł się fotel w grupie chemicznej Ciech. Ówczesny minister skarbu Wojciech Jasiński nawet nie ukrywał, że powodem dymisji jest życiorys. Dziś Jasiński jest prezesem Orlenu.

– Już czas zabrać się do zmiany zarządu Ciechu. To są ludzie związani z poprzednią ekipą, m.in. z Wiesławem Kaczmarkiem. Trudno sobie wyobrazić, by po zmianie władzy zachowali stanowiska – mówił „Pulsowi Biznesu” Paweł Poncyljusz, wiceprzewodniczący sejmowej komisji skarbu, ówczesny poseł PiS. Faktycznie, odwołany prezes CIECh-u Ludwik Klinkosz to kolega ze studiów Aleksandra Kwaśniewskiego. Niemniej jednak sprawdził się w fotelu szefa spółki, której akcje za jego prezesury drożały.

Janina Goss, przyjaciółka domu Kaczyńskich, była działaczka partii Porozumienie Centrum za czasów pierwszych rządów koalicji PiS-LPR-Samoobrona była na czele rady nadzorczej TVP. W ubiegłym roku weszła do rad nadzorczych Polskiej Grupy Energetycznej i Banku Ochrony Środowiska.

Nici z nominacji

Zmiany w zarządach kontrolowanych przez państwo spółek to norma. Różnice są tylko w liczbie, tempie i stylu zmian. Pod tym względem 8 lat rządów PO-PSL w porównaniu z PiS to „wersal”. Przykładem stabilności był Andrzej Klesyk, który funkcję prezesa PZU pełnił 8 lat. Wcześniej w ciągu 10 lat PZU kierowało 12 prezesów, z czego wielu po kilka miesięcy. Były premier Donald Tusk chciał wprowadzić tzw. komitet nominacyjny, który wskazywałby kandydatów do rad nadzorczych najważniejszych firm. Plany pozostały na papierze.

Oczywiście nie wszystkie zmiany wiązały się z polityką. Członkowie władz państwowych spółek zmieniali pracę, nazwiska, wyjeżdżali, odchodzili na emeryturę albo umierali. Założyliśmy jednak, że takie naturalne zmiany odbywają się przez cały czas z podobnym natężeniem, a polityczna aktywność jest wyższa albo niższa.

W porównaniu do poprzedniego materiału doszły dwa nazwiska - Ewa Kopacz i Beata Szydło. Ewa Kopacz dokonała łącznie 622 zmian podczas swojego urzędowania i jest to najniższy wynik po Kazimierzu Marcinkiewiczu. Jednak oboje dość krótko zasiadali w fotelu premiera (Marcinkiewicz 256 dni, a Kopacz 420 dni). Policzyliśmy więc, ilu zmian dokonał każdy premier na jeden dzień swojego urzędowania. Również w takim wypadku Ewa Kopacz była wyjątkowo powściągliwa w zmianach personalnych w państwowych spółkach.

Inaczej zachowuje się Beata Szydło. Do 17 maja (z tego dnia pochodzą nasze dane) zasiadała w fotelu premiera 548 dni i dokonała 1459 zmian kadrowych, czyli średnio 2,66 zmiany na każdy dzień urzędowania.

*Dane wygenerowane z KRS dzisiaj i lista stworzona prawie trzy lata temu różnią się - przez ten czas część przedsiębiorstw państwowych sprywatyzowano (czasami nieprawidłowo - jak stwierdza raport NIK np. firmę Ciech sprzedano za tanio), a niektóre uspołeczniono (np. bank Pekao SA kupiony w końcu 2016 r. przez PZU i Polski Fundusz Rozwoju). Takie firmy wypadły z rejestru spółek państwowych. Z tego powodu liczby w naszym historycznym materialne różnią się od tych pokazanych powyżej.

Pokaż komentarze (3)Dodaj komentarz