Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Aby poznać trendy w unijnych salonach sprzedaży, przejrzeliśmy bazę danych Europejskiej Agencji Środowiska. Sprawdziliśmy wszystkie nowo zarejestrowane samochody w latach 2014-16. 

Znaleźliśmy 126 marek, dwa tysiące modeli i 40 mln nowych samochodów
Oto, co wiemy o motoryzacyjnej mapie Europy:

  • to prawda, że Europejczycy powoli odchodzą od samochodów z silnikiem Diesla;
  • ulubioną marką jest Volkswagen, a modelem - Golf;
  • na mapie sprzedaży widać jednak lokalny patriotyzm.

Diesle w niełasce

Żaden inny kontynent nie został opanowany przez nie w takim stopniu jak Europa. Austria, Włochy, Luksemburg, Irlandia, Portugalia, Szwecja i Hiszpania to kraje, gdzie diesle wciąż rządzą nawet wśród nowych aut – przypada na nie ponad 50 proc. rejestracji. Niewiele mniej – we Francji, Belgii i Grecji.

Dla porównania, w USA zaledwie trzy samochody osobowe na 100 mają silnik wysokoprężny. Skąd taka popularność diesli po tej stronie Atlantyku?

Przyczyn jest kilka. Po pierwsze, niższa cena oleju napędowego. Po drugie, niższe spalanie silników wysokoprężnych (to efekt ich wyższej sprawności). Po trzecie, wyższa podaż diesli w Europie, na które postawili zwłaszcza niemieccy producenci. W poprzedniej dekadzie doszła do tego podatkowa promocja diesli w 17 krajach Unii Europejskiej, gdzie opłaty za auta uzależniono od emisji CO2 (niższej w silnikach wysokoprężnych). To ostatnie uczyniło eksploatację diesli jeszcze tańszymi. I sprawiło, że w samej Wielkiej Brytanii między 2004 a 2014 r. aż 10 mln kierowców porzuciło dla nich auta benzynowe.

W 2012 r. raport WHO obnażył czarną stronę diesli. Okazało się, że emitują wprawdzie o 15 proc. mniej CO2, ale za to cztery razy więcej NO2 (dwutlenku azotu - gazu 10 razy bardziej szkodliwego od czadu) i 20 razy więcej mikroskopijnych cząstek stałych (indukują rozwój nowotworów). To sprawia, że w porównaniu z autami benzynowymi koszty zdrowotne diesli są 10-krotnie wyższe. Od 2012 r. ich sprzedaż w Europie po latach wzrostów zaczęła spadać.

Odchodzenie od diesli przyspieszyła afera spalinowa Volkswagena z jesieni 2015 r. By przejść rygorystyczne testy emisji spalin obowiązujące w USA, a zwłaszcza w Kalifornii, koncern Volkswagen AG w blisko 11 mln swoich samochodów wgrał oprogramowanie, które wykrywa procedurę pomiarową i na czas jej trwania obniża emisję tlenków azotu nawet 40-krotnie. Proceder wykryty przez Międzynarodową Radę Czystego Transportu (International Council on Clean Transportation – ICCT) trwał sześć lat. Po jego nagłośnieniu akcje Volkswagena w ciągu kilku dni spadły o jedną trzecią, a on sam stał się celem dochodzeń sądowych w wielu krajach. Skala i rozgłos afery przysporzyły złej sławy dieslom. Już w 2016 r. ich sprzedaż w Europie spadła o 4,1 proc.

Kto zyskał?

Między innymi hybrydy (głównie benzynowo-elektryczne). W pierwszym półroczu 2017 r. kupiono ich o 54 proc. więcej niż rok wcześniej. Z roku na rok przybywa aut elektrycznych, choć wciąż widać efekt niskiej bazy. Wyjątkiem jest Norwegia, od zeszłego roku pierwszy kraj na świecie, w którym sprzedaje się więcej elektryków i hybryd (łącznie 52 proc.) niż aut spalinowych.

Diesle trzymają się mocno w klasie wyższej (82 proc. sprzedaży) i w autach typu SUV, choć i stamtąd stopniowo będą wypierać je napędy hybrydowe. W 2016 r. wśród wszystkich osobowych aut jeżdżących po drogach Unii 41 proc. stanowiły diesle, a 54 proc. - auta na benzynę. Odsetek tych pierwszych jest największy na Łotwie (69 proc.), w Luksemburgu (66 proc.) i we Francji (64 proc.). Auta napędzane benzyną królują zaś w Grecji (95 proc.), na Cyprze (89 proc.) i na Węgrzech (73 proc.). W Polsce jest ich dwukrotnie więcej niż diesli (58 do 28 proc.). Wyróżnia nas największy odsetek aut na LPG - 13,5 proc. W tej kategorii wyprzedzamy Włochy (9,6 proc.) i Bułgarię (6,8 proc.).

Auta spalinowe wciąż rządzą

Spośród 15 mln samochodów zarejestrowanych w Europie w 2016 r. aż 95 proc. ma silniki spalinowe zasilane benzyną lub olejem napędowym. Tylko 177 tys. napędzanych jest LPG (propanem-butanem), CNG (gazem ziemnym) lub E85 (etanolem). Zarejestrowano 90 795 elektryków (+3 proc. rok do roku), 112 999 hybryd plug-in, czyli z wtyczką (+17 proc.), i 303 506 zwykłych hybryd (+29 proc.). W sumie aut z napędem alternatywnym (innym niż wyłącznie spalinowy) zarejestrowano w Europie 690 tys., stanowiły więc niespełna 5 proc. ogółu. Za to o 6,5 proc. więcej niż rok wcześniej.

W Polsce rynek aut elektrycznych dopiero raczkuje

W 2016 r. sprzedano ich 164, a wraz z hybrydami plug-in – 556. Dużo szybciej przybywa zwykłych hybryd - w 2016 r. zarejestrowano 10 tys., a w pierwszej połowie 2017 r. - 8,5 tys.
Wśród tych ostatnich królują oczywiście toyoty. W pierwszej dziesiątce najczęściej kupowanych w Polsce hybryd ta japońska firma ma aż osiem modeli. Najbardziej popularne to Toyota Auris - 3560 aut, RAV4 – 2110, i Yaris – 1504.
Pierwsza trójka najbardziej popularnych nowych elektryków w Polsce w roku 2016 to: 1. BMW i3 – 91 aut, 2. Nissan Leaf – 25, i Tesla Model S – 20. Dwa rzędy wielkości, jeśli chodzi o ilościową różnicę w stosunku do hybryd. I choć już w 2017 r. tesle kupiły 64 osoby (wzrost ponad 300 proc.), to widać, że zmiana warty z aut spalinowych na bezemisyjne zajmie u nas co najmniej dwie-trzy dekady.

Jutro druga część raportu - jakie marki i modele są najpopularniejsze w poszczególnych krajach.

embed
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.