Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
  • Bociany zimują przede wszystkim na żerowiskach od Czadu i Sudanu po RPA. Do Polski wracają, by się rozmnażać i odchować młode.
  • Z Afryki do Europy ruszają w styczniu i lutym. Docierają do celu w marcu i kwietniu. W tym czasie pokonują nawet 10 tys. km.
  • Migrujący bocian może pokonać dziennie nawet 300 km.
  • Według danych z cenzusu bocianów białych w Polsce jest ok. 45 tys. par.

Pierwsze bociany wyruszyły do Polski z końcem stycznia. Do celu będą docierały w marcu i kwietniu. Te, które wrócą zbyt wcześnie, mogą trafić na okres, kiedy nie będzie dla nich jeszcze wystarczająco dużo pożywienia. Te, które się spóźnią, mogą nie znaleźć dla siebie dobrych partnerów czy miejsc do założenia gniazd, bo to tutaj bociany wiążą się w pary i wychowują potomstwo, które z końcem lata wyruszy w pierwszą długą wyprawę na południe.

Jakie przygody przeżyły podczas corocznej wędrówki do środkowej Afryki i z powrotem? Którędy wracają do Polski? Jakich niebezpieczeństw muszą po drodze unikać?

embed


Bociany migrują w stadach. Korzystają z kominów rozgrzanego powietrza, które pozwalają im szybko zyskiwać wysokość i oszczędzać energię podczas szybowania.

Polskie bociany lecą na południe nad Karpatami. Tam gromadzą się w coraz większe grupy. Nad Bułgarią ich stada mogą liczyć już tysiące ptaków. W sezonie migracji, tamtejsza strefa powietrzna bywa wyjątkowo zatłoczona. Na przełomie sierpnia i września nad Bałkanami może przelatywać ponad 200 tysięcy bocianów białych.

Nasze bociany kontynuują podróż przez Bosfor. Lecą nad Turcją i dalej na południe, wąskim korytarzem wzdłuż wschodniego wybrzeża Morza Śródziemnego.

Dwa razy do roku nad Izraelem, Syrią i Libanem przelatują setki tysięcy ptaków. Nie tylko bocianów. Wiele zostaje zastrzelonych. W Syrii i - zwłaszcza - Libanie, polowania na boćki to ulubiona rozrywka. Choć od blisko ćwierć wieku prawo ich zakazuje, strzelają całe rodziny. Filmiki i zdjęcia trofeów krążą po Facebooku i Instagramie. W kampaniach uświadamiających miejscowym ekologom pomagają m.in. Polacy - np. siedlecka Grupa EkoLogiczna we współpracy z polską ambasadą w Bejrucie prowadzi akcję "Bociany ponad granicami". Rozdaje gadżety w szkołach, organizuje konkursy (nagroda - wizyta na obrączkowaniu i obserwacji ptaków w Polsce). Bociany padały też ofiarą polowań afrykańskich plemion koczowniczych - nie był to dla nich jednak krwawy sport, a sposób na zdobycie pożywienia.Ornitolodzy odnotowali w przeszłości przypadek ptaka, który wrócił do Europy ze strzałą wbitą w ciało.

Liczne bociany widuje się regularnie w żyznej Dolinie Hula w Izrealu, w okolicach tamtejszych stawów rybnych. Po kilkudniowej przerwie kontynuują przelot nad półwyspem Synaj i wzdłuż doliny Nilu. 

Wiele ptaków omija Saharę od wschodu i spędza koniec jesieni w Czadzie i Sudanie. Tam nabierają sił by spędzić najbliższe miesiące - czas obfitych, ale przelotnych opadów tam gdzie pożywienia jest w danym roku najwięcej. Następnie bociany lecą wachlarzem do Etiopii, wiele z nich kontynuuje wędrówkę w rejon Wielkich Jezior Afrykańskich, a nawet do Republiki Południowej Afryki. Widuje się je tam od listopada aż do lutego, kiedy to większość bocianów wraca już do Europy.

Do Polski w pierwszej kolejności ruszają dojrzałe osobniki, które spieszą się na lęgi. Żeby dotrzeć na dogodne tereny w odpowiednim czasie, wybierają często drogę na skróty, podejmując lot na przykład nad wodami Zatoki Sueskiej. Młode osobniki wrócą do kraju dopiero po 3 latach. Okres dojrzewania spędzą na południu Afryki lub gdzieś po drodze do domu - na przykład na dogodnych obszarach delty Nilu.

Co czyha na podróżującego bociana?

Podróż jest najbardziej niebezpieczna dla młodych bocianów, które wyruszają w nią po raz pierwszy, zazwyczaj samotnie. Mają krótsze skrzydła, a ich technika lotu wciąż pozostawia wiele do życzenia.

Jeśli podróżują z dorosłymi, nierzadko zostają z tyłu. Próbują nadrabiać dodatkowymi ruchami skrzydeł. To kosztuje więcej energii. Kiedy więc docierają na żerowiska, muszą zjeść więcej. A z pełnym żołądkiem trudniej im z kolei lecieć dalej.

Także trudne warunki pogodowe są dla młodych szczególnie dotkliwe. Jeśli w momencie, w którym stado skręca na zachód – w kierunku Czadu i Sudanu – powieje silniejszy wiatr, młody Kajtek może zostać sprowadzony na zły kurs nad Półwyspem Arabskim i zamiast do żerowisk w środkowej Afryce trafi do znacznie mniej przyjaznego Omanu.

Bociany jak większość ptaków gniazduje wysoko ponad ziemią. W Polsce wybierają słupy energetyczne czy telekomunikacyjne, dachy domów i kominy. Gdy podróżują przez mniej zurbanizowane rejony świata, nocują na drzewach. Gdy tych zabraknie, muszą odpoczywać na ziemi. Tam z kolei są bardziej wystawione na ataki drapieżników – hien czy psów pustynnych.

Powszechną przyczyną śmierci bocianów w czasie migracji są zderzenia z liniami wysokiego napięcia.

Dawniej bociany były otaczane opieką przez afrykańskich rolników, jako ptaki, które żywią się szarańczakami. Potrafią zjeść ich w ciągu dnia nawet kilkaset. Dzisiaj część ptaków pada zatruta środkami, których rolnicy używają, by zabezpieczać uprawy przed insektami.

Bociany są szczególnie wrażliwe na sezonowe zmiany pogody tam gdzie robią najdłuższą przerwę w podroży (ang. stopover) do żerowisk południowej i wschodniej Afryki - w  Sudanie i w Czadzie. Dostępność pożywienia w tym rejonie, w dużym stopniu decyduje o ich przetrwaniu.

Szlak wschodni, szlak zachodni

Polskie bociany przeważnie wybierają wschodni szlak migracji nad Bosforem i wzdłuż wschodniej granicy Morza Śródziemnego, ale ich bracia i siostry z Europy Zachodniej wybierają inną trasę. Przelatują nad Hiszpanią i Gibraltarem.

embed

Coraz więcej europejskich bocianów migrujących szlakiem zachodnim nie przekracza Gibraltaru. Spędzają zimę na wysypiskach śmieci Półwyspu Iberyjskiego. Rezygnacja z niebezpiecznej migracji do Afryki zwiększa ich szansę na przetrwanie.

Halo, kontrola lotów

Mapy migracji, które pokazujemy wyżej, oparte są na danych z nadajników GPS. Naukowcy mocują je na grzbietach ptaków. Dzięki wykorzystaniu tej technologii, możemy śledzić położenie ptaków w czasie rzeczywistym i poznawać szczegóły ich dalekich wędrówek. Polskie ptaki można śledzić na żywo m.in. na stronie stowarzyszenia Ptaki Silesiana oraz projektu "Bocian i My".

Od końca XIX wieku dominującą metodą śledzenia tras jest obrączkowanie. Badacze muszą otrzymać informacje od ludzi, którzy znaleźli zwierzę z obrączką w innych częściach świata. Głównym źródłem informacji o znalezionych w Afryce zwierzętach byli często lokalni nauczyciele, misjonarze lub żandarmi. Metoda nie pozwala na zrekonstruowanie całej trasy wędrówki jednego osobnika. Do badań, z których pochodzą dane prezentowane poniżej zaobrączkowano 40 tysięcy ptaków - ponownie zaobserwowano tylko 1300 z nich.

Oto, gdzie widywano zaobrączkowane polskie bociany w latach 1931-2004.

embed

Podczas przygotowania tekstu korzystaliśmy z pomocy dr. Wojciecha Kani (Stacja Ornitologiczna, Muzeum i Instytut Zoologiczny PAN w Gdańsku), który także udostępnił nam dane na temat obrączkowanych bocianów, dr. Wolfganga Fiedlera (Max Planck Institute for Ornithology), który udostępnił dane na temat przelotów bocianów z bazy Movebank, oraz dr. Marcina Tobółki, koordynatora VII Międzynarodowego Spisu Bociana Białego w Polsce. Serdecznie dziękujemy.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.