Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
  • Na fundusz wyborczy PiS osoby prywatne wpłaciły w ubiegłym roku 21 mln zł.
  • Na fundusz PO wpłynęło o 5 mln mniej, głównie od mieszkańców miast.
  • Rozproszeni po całym kraju sympatycy PSL wsparli jego fundusz kwotą 10 mln zł.

Przed dwoma tygodniami opublikowaliśmy cykl artykułów pokazujących, jak osoby, które za rządów Prawa i Sprawiedliwości trafiły do władz spółek skarbu państwa oraz rządowych agencji, w ubiegłym roku wpłaciły na fundusz wyborczy PiS ponad milion złotych. Na liście znaleźliśmy m.in. obecnego szefa grupy Energa, Grzegorza Ksepkę. Wpłacił on na fundusz PiS maksymalną dopuszczalną przez prawo kwotę 31,5 tys zł. Wpłacała również ubiegłoroczna szefowa firmy Alicja Klimiuk, 25 tys zł. Pieniądze popłynęły też od szefów Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji i Rolnictwa. 25 osób wpłaciło ok. 140 tys. zł.

W ubiegłym roku PiS na swój fundusz wyborczy zebrał 21 mln zł. Na fundusz Platformy Obywatelskiej wpłynęło 16 mln zł, na PSL – 10,6 mln zł, a na SLD o połowę mniej (5 mln zł). Skąd pochodziły te wpłaty?

Cała Polska płaci na PiS

Na mapach wpłat Prawa i Sprawiedliwości widać koncentrację w trzech województwach: śląskim (2,5 mln zł), małopolskim i podkarpackim - z tych dwóch wpłynęło łącznie 3,5 mln zł. Pokaźne środki pochodziły także z województwa świętokrzyskiego i Mazowsza - łącznie ponad 4 mln zł.

Podobnie jak w przypadku innych partii na PiS najwięcej środków wpłynęło z Warszawy - 850 tys. zł. Dalej jest Poznań - z ponad 410 tys. zł.

embed

Z Siedlec, rodzinnego miasta ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego, wpłacono 270 tys. zł. Wśród nazwisk wpłacających znaleźliśmy szefostwo państwowych spółek: Polimex-Mostostal, PGNiG,  EuroPolGaz. Dla porównania mieszkańcy Lublina, mimo że to czterokrotnie większe miasto, przelali o 10 tys zł. mniej. 

Łącznie od wszystkich osób wpłacających na fundusz wyborczy PiS w 2018 roku wpłynęło 21 mln zł.

Wsparcie z miast dla Platformy

Platforma Obywatelska na swój fundusz wyborczy zebrała w minionym roku 16 mln zł. Wpłaty pochodziły z dwóch tysięcy różnych miejscowości. Największa kwota - 1,2 mln zł - pochodziła z Warszawy. Ponad pół miliona przyszło z Wrocławia, a 400 tys. zł z Gdańska.

Miasta wojewódzkie odpowiadały łącznie za niemal jedną trzecią wpłat na fundusz wyborczy PO. Na mapie widać, że z regionów, w których PiS jest silny (lubelskie, świętokrzyskie czy podkarpackie), Platforma mogła liczyć na wyraźnie skromniejsze wsparcie.

embed

PSL: drobniejsze wpłaty, ale z całego kraju

Mapa wsparcia Polskiego Stronnictwa Ludowego jest dużo bardziej równomierna. Udało się nam zidentyfikować aż 3,2 tys. miejscowości, z których dokonywano wpłat. 

Największa suma pochodzi z Lublina - 220 tys. zł. Z Warszawy wpłacono niecałe 200 tys., a z Kielc 150 tys. zł. W pierwszej dziesiątce są też mniejsze miasta: Chełm, Radom i Ciechanów. Ale znajdujemy też miejscowości zupełnie małe, jak 10-tysięczny Biskupiec na Warmii czy gmina Baranów na Lubelszczyźnie. Z obu tych miejscowości na kampanię Stronnictwa wpłacono po 70 tys. zł.

Z kolei gdyby zsumować wszystkie wpływy z wielkopolskiego Ostrzeszowa i okolic, uzyskalibyśmy 116 tys. zł. Stąd pochodzi były europoseł Andrzej Grzyb - on sam przelał 21 tys. zł.

Maksymalną dopuszczaną przepisami kwotę, czyli 31,5 tys. zł, przelał walczący o reelekcję Mariusz Witek, burmistrz Ostrzeszowa.

Łącznie osoby prywatne wpłaciły na fundusz PSL ponad 10 mln zł.

embed

Na SLD z Warszawy, Śląska i Zielonej Góry

Pieniądze dla Sojuszu Lewicy Demokratycznej pochodziły głównie z dużych miast. Z Warszawy przelano 350 tys. zł, z Dąbrowy Górniczej 270 tys. zł, a z Zielonej Góry 180 tys. zł.

Bardzo niewielkie wsparcie Sojuszu przyszło z województw wschodnich. Na Lubelszczyźnie i Podkarpaciu zarejestrowano pojedyncze wpłaty, przeważnie na drobne sumy.

embed

Sprawdź, ile wpłacono z twojej miejscowości

Tworząc mapy wsparcia finansowego dla partii, natrafiliśmy na kilka problemów. Wynikały z tego, że poszczególne ugrupowania do PKW przekazują zestawienia wpłat o różnym poziomie szczegółowości.

PiS i SLD podają kody pocztowe wpłacających, których nie ujawniają PO i PSL. Postanowiliśmy więc pokazać wszystkie wpłaty jedynie po nazwie miejscowości, by ujednolicić sposób ich prezentacji. Tu z kolei pojawił się kolejny problem: występowanie tej samej nazwy miejscowości. Najpopularniejsza nazwa miejscowości w Polsce to "Nowa Wieś" - mamy aż 133 takie miejsca, 124 "Dąbrowy", czy 122 "Zalesia".

Często nie byliśmy więc w stanie określić, czy wpłata z "Nowej Wsi" pochodziła z miejscowości ze świętokrzyskiego, Podlasia czy jeszcze innego regionu. Innym problemem były dość liczne literówki w nazwach miejscowości w dokumentach złożonych w PKW.

Ponieważ nie wszystkie ugrupowania podały w swoich sprawozdaniach kody pocztowe, z których dokonywano wpłat, mapy mogą być niekiedy niedokładne – nie zawsze mieliśmy możliwość ustalić, czy dana "Nowa Wieś" była tą ze świętokrzyskiego, z Podlasia czy z jeszcze innej części kraju.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.