Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Korzystając z danych satelitarnych NASA, stworzyliśmy mapy pożarów w Ameryce Południowej w sierpniu bieżącego i ubiegłego roku.  

embed

Widać na nich, że sytuacja pożarowa w sierpniu jest poważniejsza niż w roku poprzednim. Nie jest to jednak sytuacja zupełnie wyjątkowa w Brazylii o tej porze roku. Co jest niespotykane, to liczba pożarów na terenie Amazonii, w Brazylii oraz państwach sąsiednich, takich jak Peru czy Boliwia. 

Pożary Amazonii wywołali ludzie

Duże skupiska pożarów widać wzdłuż dwóch dużych dróg przecinających Amazonię: biegnącej ze wschodu na zachód drogi transamazońskiej BR-200 oraz BR-163, zwanej sojową autostradą łączącą północ z południem kraju. To sugeruje, że duża część pożarów jest związana z działalnością człowieka. Większość z nich jest wywoływana przez rolników wypalających pola powstałe na wykarczowanych obszarach lub w okolicach kopalń. 

Na terenach Amazonii aż 95 proc. wylesienia postępuje w odległości 50 km od dróg i autostrad. Jak wynika z analizy Global Forest Watch Fires, aż 20 proc. pożarów zarejestrowanych w ciągu ostatniego tygodnia w Brazylii miało miejsce na terenach znajdujących się na liście obszarów ściśle chronionych, respektowanych przez ONZ i Międzynarodową Unię Ochrony Przyrody (IUCN).

Global Forest Watch przypomina, że to dopiero początek sezonu pożarowego w Brazylii. Największa liczba pożarów przypada średnio na wrzesień, co zbiega się między innymi ze zbliżającym się sezonem siania soi. To jeden z flagowych produktów eksportowych brazylijskiego rolnictwa.

Amazonia - krótka historia rzezi

Brazylijski Instytut Badań Kosmicznych (INPE) obliczył na podstawie zdjęć satelitarnych powierzchnię wylesionych obszarów Amazonii. Intensywna eksploatacja Amazonii rozpoczęła się pod koniec lat 60. Wiązało się to między innymi z programem budowy dróg i osiedlania pionierów, którzy mieli umożliwić pozyskiwanie dóbr z tego nieprzystępnego wcześniej obszaru. Zaczęto budować kopalnie oraz masowo wyrzynać drzewa, zyskując w ten sposób kolejne tereny pod hodowlę bydła, palm i soi. Proceder oczyszczania terenów z drzew i odsprzedawanie ziemi po wielokrotnie wyższej cenie wciąż trwa. Dzisiaj zalesiona powierzchnia Amazonii jest o 20 proc. mniejsza niż przed rokiem 1970, kiedy obejmowała w Brazylii 4,1 mln km kw. drzew. W tym czasie wykarczowano i wypalono obszary o powierzchni Turcji. To 2,5 razy więcej, niż wynosi powierzchnia Polski.

embed

Najwięcej drzew, bo ponad 50 proc., wycięto w stanie Pará. To właśnie tam płonie dziś najwięcej pożarów na terenie Amazonii. Brazylii udało się w radykalny sposób ograniczyć wylesienie w I połowie XXI w. To między innymi za sprawą polityki środowiskowej rządu prezydenta Luli da Silvy, który pod wpływem wzmożonego zainteresowania sprawami Amazonii na arenie międzynarodowej wcielił w życie "Federalny plan działania ograniczenia i kontroli wylesienia Amazonii" (PPCDAM). W 2006 r. Greenpeace opublikował raport "Pożerając Amazonię" ("Eating Up the Amazon") - wiązał przemysł sojowy z wylesieniem Amazonii. Przyniósł on Sojowe Moratorium, w którym wielkie firmy handlujące soją zobowiązały się do niekupowania produktu od producentów uprawiających soję na terenach wylesionych. W ten sposób w ciągu kilku lat udział upraw na terenach wylesionych spadł z 30 do 1 proc. w 2014 r. 

Karierę tej rośliny strączkowej, która kończy jako składnik pasz hodowanych w Chinach świń, opowiada w swoim filmie dokumentalnym "Sojalizm" włoski reporter Stefano Liberti, autor książki "Władcy jedzenia".

 

Czy Bolsonaro odpowiada za płonącą Amazonię?

W 2014 r. Brazylia pogrążyła się w kryzysie ekonomicznym. Od tego czasu można zaobserwować ponowny wzrost wylesienia Amazonii. Do końca lipca usunięto 6,8 tys. km kw. drzew - to prawie tyle co w całym zeszłym roku, a przed nami przecież jeszcze kilka miesięcy pożarów. W styczniu 2019 r. urząd prezydenta Brazylii przejął prawicowy polityk, były wojskowy, Jair Bolsonaro, który ma własne porachunki z obrońcami przyrody. W 2012 r. jeszcze jako senator został przyłapany na łowieniu ryb na terenie objętym ścisłą ochroną. Od tamtego czasu działał na rzecz zmniejszenia kompetencji funkcjonariuszy Ibamy (Brazylijskiego Instytutu Środowiska Naturalnego i Zasobów Odnawialnych), którzy w ostatnich dniach wystosowali list sprzeciwu wobec antyśrodowiskowej polityki nowego prezydenta. Dowody na wzmożone wylesienia naukowców z Brazylijskiego Instytutu Badań Kosmicznych nazwał kłamstwem i doprowadził do zwolnienia ze stanowiska dyrektora INPE, fizyka Ricarda Galvão. Do podjęcia pewnych kroków zapobiegających rozprzestrzenianiu się pożarów zmusiły Bolsonaro dopiero groźby przedstawicieli Unii Europejskiej o zerwaniu umowy o wolnym handlu, co stanowiłoby poważny cios dla brazylijskiej gospodarki. 

Jak relacjonował "New York Times", temat ingerencji państw zachodu w politykę środowiskową Bolsonaro polaryzuje brazylijskie społeczeństwo i przez wielu jest postrzegany jako nowy kolonializm. W kraju jest wielu zwolenników poświęcenia obszarów chronionych w imię rozwoju ekonomicznego. Dla tysięcy Brazylijczyków praca przy wycince, w kopalniach, na farmach lub ranczach założonych na wylesionych obszarach jest jedynym źródłem dochodu.

Nie tylko Amazonia

Z satelitarnych danych NASA wynika, że w ciągu ostatnich dni były na Ziemi miejsca, w których płonęło więcej pożarów niż w Amazonii. Na pierwszym miejscu znalazła się Angola, na drugim Brazylia. Dalej były  Zambia i Demokratyczna Republika Konga. Na liście znajdziemy również sąsiadującą z Brazylią Boliwię. Poniżej przedstawiamy zestawienie regionów, w których liczba pożarów była w ciągu ostatnich dni najwyższa.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.