Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
  • Jednej trzeciej osób aktywnych zawodowo w UE brakuje umiejętności cyfrowych
  • Połowa unijnych firm zgłasza trudności z obsadzaniem wolnych miejsc pracy
  • Europa może poszczycić się najwyższym wskaźnikiem pracowników-robotów na świecie 

Twit o robocie, który przejął funkcję ochroniarza, i w podejrzanych okolicznościach wpadł do fontanny w holu siedziby firmy, stał się hitem Twittera. Zabawne, ale takie sytuacje zdarzają się dość często. 

Starship Technologies, firma kurierska z siedzibą w Stanach Zjednoczonych, skarżyła się ostatnio, że ludzie często kopią ich roboty, które jeżdżą po ulicach, dostarczając paczki. Badania przeprowadzone przez De Montfort University w Leicester wykazały, że takie napięcia między ludźmi a robotami powstają, bo pracodawcy nie wyjaśniają, dlaczego ich używają.

Obawy przed powszechnym zastępowaniem pracowników przez maszyny nie są bezpodstawne. Roboty są bardziej wydajne, nie męczą się i mogą pracować bez przerwy. Jednak – co również warto podkreślić – w ciągu ostatniego stulecia technologia stworzyła więcej miejsc pracy, niż zlikwidowała.

Trudno na razie powiedzieć, ile miejsc pracy przybędzie w następnych latach. Przewidywanie jest niezwykle trudne, bo zależy od technologii, które obecnie nie istnieją lub są dopiero w fazie rozwoju. Na przykład 30 proc. obecnie istniejących miejsc pracy w Stanach Zjednoczonych to takie, które powstały w ciągu ostatnich 25 lat. Tak naprawdę łatwiej określić, na które zadania wpłynie automatyzacja, niż przewidzieć, jakie miejsca pracy zostaną utworzone w nadchodzących latach. 

embed

Roboty przejmą nasze zadania

Technologie nie tylko likwidują miejsca pracy lub je tworzą, lecz także kształtują sposób, w jaki ją wykonujemy. Automatyzacja wprowadza zasadnicze zmiany przez dodanie nowych zadań lub modyfikuje już istniejące. Wymaga też od pracowników gotowości do stałego uczenia się. 

Według danych Eurostatu zadania 21 proc. osób, których praca wymagała korzystania z komputera lub skomputeryzowanego sprzętu, zmieniają się po aktualizacji oprogramowania lub wymianie sprzętu. Biorąc pod uwagę obecne trendy w zatrudnieniu, w ciągu najbliższych 10 lat rynek pracy będzie wymagał od nas coraz więcej. Bardziej będą się liczyć wyższe wykształcenie, umiejętność nawiązywania kontaktów międzyludzkich, krytyczne myślenie, ale też – co najmniej podstawowa – wiedza z zakresu technologii. Wzrosnąć może zapotrzebowanie na zatrudnienie osób o niższych kwalifikacjach (sprzątający, kucharze), mniej pożądane będą za to stanowiska wymagające wykwalifikowanych zadań manualnych.

embed

Europa na bakier z umiejętnościami cyfrowymi 

Aż jednej trzeciej osób aktywnych zawodowo w UE brakuje umiejętności cyfrowych. Do tych zalicza się m.in. obsługa sprzętu elektronicznego, oprogramowania i aplikacji, ale także wyszukiwanie informacji, przetwarzanie ich i przesyłanie. 

Wskaźnik Digital Economy and Society (DESI) pokazuje ogromny kontrast między poszczególnymi państwami. Udział osób aktywnych zawodowo z podstawowymi lub powyżej podstawowymi umiejętnościami cyfrowymi waha się od zaledwie 34 proc. w Bułgarii do 89 proc. w Luksemburgu. 

Polska jest jednym z krajów UE, który ma najwyższy współczynnik osób, które w ogóle nie posiadają kompetencji cyfrowych. Gorsze od nas są m.in.: Portugalia, Rumunia i Chorwacja. Umiejętności cyfrowe są szczególnie małe wśród osób z niskim wykształceniem, jak i bez wykształcenia oraz wśród bezrobotnych.

embed

Analfabetyzm cyfrowy – nawet młodzi nie radzą sobie z komputerami

Wygląda na to, że umiejętności cyfrowe z roku na rok będą coraz ważniejsze na rynku pracy. Już w 2018 r. aż 53 proc. firm w UE zgłaszało trudności z obsadzaniem wolnych miejsc pracy, które wiążą się z używaniem narzędzi teleinformatycznych (internet, smartfon, aplikacje przetwarzające dane itd.). 

– Często nawet 40-latki mają problemy z komputerem. Co prawda oni, w przeciwieństwie do starszej generacji, potrafią włączyć komputer, ale na tym ich kompetencje się kończą. Problemem staje się napisanie krótkiego podania w edytorze tekstów czy obliczenia prostej funkcji w Excelu – komentuje Iwona Droździńska, informatyk i prowadząca warsztaty komputerowe. 

Dystans między ludźmi, którzy mają kompetencje cyfrowe, a specjalistami niezbędnymi na rynku pracy będzie rosnąć. Będzie brakowało osób potrafiących wykorzystać technologie cyfrowe w takich dziedzinach, jak transport, energia, zdrowie czy finanse. Europa może spodziewać się niedoboru wykwalifikowanych pracowników, którzy sprostają nowym trendom cyfrowym.

Badanie Komisji Europejskiej wykazało, że jeden na siedmiu pracodawców (15 proc.) uważa, że część ich personelu nie jest w pełni biegły w wykonywaniu zadań z wykorzystaniem technologii cyfrowych. Biorąc pod uwagę wzrost ich znaczenia w różnych dziedzinach życia, staje się to problemem. Już teraz około 90 proc. zawodów wymaga umiejętności cyfrowych.

W nowe technologie największe pieniądze inwestują większe firmy. To bezpośrednio przekłada się na większe zapotrzebowanie na pracowników z umiejętnościami cyfrowymi.

Potrzebujemy więcej studentów technologii informacyjnych i komunikacyjnych

Mimo przewidywanego stałego wzrostu liczby absolwentów z umiejętnościami cyfrowymi aż 14 państw członkowskich UE może spotkać się z niedoborami w kadrach. Rozwiązaniem może być zwiększenie mobilności studentów krajów Unii i ich gotowość na przeprowadzkę między państwami. 

Ale nawet w krajach, w których oczekuje się pewnych nadwyżek, zapotrzebowanie na umiejętności cyfrowe absolwentów będzie - po prostu będzie rosło w nieco wolniejszym tempie. Może się jednak zdarzyć, że jeśli cyfryzacja przyspieszy we wszystkich sektorach w całej UE, nawet kraje z nadwyżkami absolwentów będą miały problem. 

embed

Czy niedobory w kadrach zostaną wypełnione robotami?

Już teraz (lub w najbliższej przyszłości) pracownicy fizyczni w restauracjach szybkiej obsługi czy na liniach montażowych w fabryce mogliby zostać zastąpieni przez roboty. Tak samo zawody związane z podstawowym  przetwarzaniem danych, jak księgowych, którzy śledzą płace, można łatwo zautomatyzować za pomocą dostępnych robotów i oprogramowania.

Dane Międzynarodowej Federacji Robotyki pokazują, że w większości krajów rozwiniętych przyspiesza też tempo automatyzacji przemysłowej. W 2016 r. na całym świecie instalowano średnio 74 roboty przemysłowe na 10 tys. pracowników. Już rok później ten odsetek wzrósł do 85 w całym sektorze produkcyjnym. Biorąc pod uwagę robotyzację na kontynentach, Europa może poszczycić się najwyższym wskaźnikiem pracowników-robotów na świecie – 106 jednostek na 10 tys. pracowników. W obu Amerykach ten wskaźnik wynosi 91 na 10 tys., a w Azji 75. 

Kiedy spojrzymy na poszczególne kraje, zobaczymy, że najwyższy poziom wzrostu w automatyzacji przemysłowej odnotowała Korea Południowa. W 2017 r. Koreańczycy mieli 710 robotów przemysłowych na 10 tys. pracowników. Wynika to głównie z dużych potrzeb w sektorze elektronicznym. Niemcy - plasujące się najwyżej spośród europejskich krajów – słyną z przemysłu motoryzacyjnego, do którego właśnie wykorzystują roboty. Mają ich 322 na 10 tys. pracowników. Następna w Europie jest Dania z 230 robotami na 10 tys. pracowników i Włochy - 190 robotów. 

Chociaż automatyzacja postępuje, a sztucznej inteligencji w naszych miejscach pracy będzie już tylko więcej, roboty nigdy całkowicie nie zastąpią ludzi. Eksperci podkreślają, że zawsze będziemy potrzebować ludzkich pracowników z silnymi „miękkimi umiejętnościami”, które pozwolą wprowadzić ludzki pierwiastek w miejscu pracy. Roboty możemy nauczyć wiele, ale nigdy świadomości i empatii. 

embed
embed
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.