Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
  • Od czwartku uliczne protesty w Mińsku przenoszą się do centrum. Coraz bardziej liczne są zgromadzenia w innych miastach Białorusi. W Grodnie w piątek po południu zebrało się kilkadziesiąt tysięcy osób. Wrzało też w Soligorsku, gdzie na wiec wyszli robotnicy kombinatu Belaruskali.
  • Do protestów przyłącza się coraz więcej firm - wśród protestujących są kolejarze, robotnicy fabryki ciężarówek MAZ oraz Mińskiej Fabryki Traktorów.
  • W łańcuchach ustawili się również lekarze oraz przedstawiciele branży IT, czyli firm skupionych w Parku Wysokich Technologii w Mińsku.

W czwartek białoruskie władze otworzyły areszty. Opowieści skatowanych protestantów stały się głównym tematem dnia. W piątek rano na ulicach białoruskich miast zaczęły się ustawiać łańcuchy solidarności. Po południu wielotysięczne tłumy w Mińsku ściągały na plac Niepodległości, pod siedzibę rządu. Żołnierze wojsk wewnętrznych, którzy ochraniają gmach opuścili tarcze.

Protesty od razu po wyborach

Zaczęło się od niezadowolonych kolejek pod niektórymi lokalami wyborczymi w niedzielę 9 sierpnia. Władza zastosowała wybieg i jak mogła, obniżała frekwencję, głosowanie się ślimaczyło, nie wszyscy zdążyli oddać głos przed zamknięciem lokalu. Gdzie indziej zabrakło kart do głosowania. – A któż wiedział, że tylu was przyjdzie? – powiedział do wyborców w Mińsku jeden z członków komisji.

Oficjalne wyniki nie zaskakiwały: rządzący od 26 lat Aleksandr Łukaszenka zdobył 80,08 proc. głosów, a kandydatka opozycji Swiatłana Cichanouska 10,09 proc. Reszta głosów przypadła trójce innych kandydatów lub oddano je "przeciw wszystkim".

Nie rozeszli się. Ruszyli do centrum

Milicja działała zdecydowanie – najpierw pałki i tarcze, potem granaty hukowe i gaz, potem gumowe pociski i w końcu ostra amunicja. W Mińsku milicyjna ciężarówka potrąciła demonstranta. Z kolei w Brześciu – według danych, które zdobyło Euroradio – tylko 11 sierpnia (we wtorek) do szpitali trafiło sześć osób z ranami postrzałowymi.  

Protesty ogarnęły cały kraj. Ludzie wyszli na ulice nie tylko w Mińsku czy stolicach obwodów, ale też w średniej wielkości i mniejszych miastach, jak Bereza, Kobryń, Smorgonie, Raków, Żodzino czy Osipowicze.

Przez pierwsze trzy dni tłumy nie pojawiły się pod budynkami rządu czy mediów. Wielkie tłumy nie gromadziły się na głównych placach. Taktyka protestujących była inna – najczęściej zbierali się w grupy w przypadkowych miejscach – pod stacją metra, hipermarketem, hotelem czy pomnikiem. Blokowali największe skrzyżowania i budowali barykady. To sprawiło, że do dławienia protestów trzeba było używać coraz więcej oddziałów i szybko przerzucać je z miejsca na miejsce. Kierowcy biorą aktywny udział w protestach – blokują ulice i trąbią.  

We wtorek stało się jasne, że do opuszczenia kraju zmuszona została kandydatka opozycji w wyborach prezydenckich, a w środę wydawało się, że protesty słabną. 

W środę ubrane na biało dziewczyny wyszły na główne ulice miast i ustawiły się w długie łańcuchy. Niektóre trzymały róże, część miała na nadgarstkach zawiązane białe wstążki.  

Czwartek przyniósł przełom. Do protestów dołączyli pracownicy zakładów państwowych – w Grodnie po zakończeniu zmiany na ulice wyszli pracownicy Zakładów Azotowych, w fabryce ciężkiego sprzętu Biełaz w Żodino ogłoszono strajk. Robotnicy z fabryk ciężarówek i autobusów MAZ i traktorów MTZ zaczęli wiece. Łańcuchy solidarności tworzyły już nie tylko dziewczyny. A tłumy ruszyły na główne place oraz pod budynek telewizji państwowej. “Milicja nie interweniuje, milicja nie interweniuje!” – podawał niezależny dziennik “Nasza Niwa”. 

W chwili gdy powstaje ten materiał, kilku znanych dziennikarzy mediów państwowych złożyło wypowiedzenia. A szef MSW w obwodzie grodzieńskim publicznie przeprosił za działania swoich podwładnych.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.