Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

2020 rok zabrał możliwości, ale był hojny w pieniądze

Bartłomiej Dwornik z Fundacji Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową, która wspiera jeden z największych ośrodków onkologicznych w Polsce - wrocławski Przylądek Nadziei, mówi, że już 2019 rok był specyficzny, jeśli chodzi o cały system przekazywania 1 proc. na organizacje pożytku publicznego. - Obniżono pierwszy próg podatkowy z 18 do 17 proc., dla osób do 26. roku życia wprowadzono PIT zero, a to oznacza, że z tego pomocowego rynku wypadło osiem roczników potencjalnych darczyńców. W przypadku naszej fundacji, kwoty przekazane w ramach 1 proc. to około połowa budżetu. 

Fundacje obawiały się, jak bardzo te zmiany skarbowe przełożą się na ich budżety, szacunki mówiły, że to może być nawet 10-15 proc. mniej, jeśli 2019 rok wszyscy rozliczą tak jak poprzedni i tyle samo osób zdecyduje się na przekazanie 1 proc. Ostatecznie okazało się jednak, że kwota przekazana dla trzeciego sektora była wyższa. Prawie 15 mln Polaków zadecydowało, na co zostanie przekazane 907 mln złotych z ich podatków. Wszystkich PIT-ów spływa do urzędów 20,9 mln.

Pamiętajmy jednak, że 2019 r. był tłusty, PKB zwiększył się o 4 proc., a realne wynagrodzenia wzrosły o prawie 5 proc. Teraz przyjdzie nam rozliczyć podatek za 2020 r., który prawie cały był w pandemicznym kryzysie. Cała nadzieja w osobach, które do tej pory nie wskazywały organizacji. - Wciąż ponad 5 mln podatników zostawia puste pole w swoim PIT i trzeba przekonywać ludzi, że to całkowicie bezkosztowa dla nas operacja, że to urząd skarbowy, z zaliczek, które i tak pobrał, przekaże wybranej organizacji ten 1 proc. My, podatnicy, mamy za to realny wpływ na to, komu nasz podatek pomoże - mówi Bartłomiej Dwornik.

Wszyscy musieliśmy zrezygnować z koncertów, festynów, masowych zawodów sportowych. A wszędzie tam przecież byli obecni wolontariusze z puszkami. Od wiosny 2020 r. cała ta działalność wolontaryjna została zamrożona. Fundacja Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową co roku we Wrocławiu miała dwa duże wydarzenia - wiosenny Koncert Nadziei, a jesienią ulicami miasta przechodził Korowód Nadziei. - Pokazywaliśmy światu siebie, naszą klinikę, armię serc, które pomagają przejść dzieciakom czas choroby w możliwie jak najlepszych warunkach i z dostępem do najnowocześniejszych terapii. W 2020 r. te wydarzenia się nie odbyły, w tym roku już przenieśliśmy na późniejszy termin wiosenny koncert, bierzemy pod uwagę, że i wrześniową paradę spotka ten sam los - mówi Dwornik.

W grudniu, co dwa lata mamy także spotkania onkomocnych, czyli naszych wyzdrowiaczków. Do Wrocławia przyjeżdżają byli pacjenci, często z odległych zakątków świata, jest to bardzo wzruszające wydarzenie, daje także wielką siłę i nadzieję dla dzieciaków, które teraz przechodzą terapię. - Gala zwycięzców miała się odbyć w 2020 r., przesunęliśmy na koniec 2021 r. i trzymamy kciuki, abyśmy już wtedy byli po pandemii. 

Pomaganie to wyzwanie

Wszystkie organizacje charytatywne musiały przemodelować swoje sposoby pozyskiwania środków. Odcięte od bezpośredniego kontaktu z darczyńcami, przeniosły większość działań do internetu. 

Fundacja Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową zrobiła na przykład platformę wzorowaną na anglosaskim modelu “GoFundMe”. Polega na tym, że śmiałek, albo grupa osób, rzuca wyzwanie w świat: jeśli wspólnymi siłami zbierzmy określoną kwotę na cel charytatywny, to my w zamian zrobimy coś śmiesznego, niezwykłego, niecodziennego. Było kilka wyzwań muzycznych, koncerty online, wyzwania biegowe, taneczne, morsowanie, warsztaty rękodzieła, a nawet transmitowane na YouTubie maratony grania w gry komputerowe na żywo.

Była także akcja “Przegoń raka dla dzieciaka”, w której długodystansowi biegacze pokonali trasę z Zakopanego na Hel w siedem dni. A rowerzyści amatorzy kręcą kilometry na rajdach rowerowych i zbierają pieniądze. 

Dużą akcję rozkręciła Ewa Harapin, która dziś pracuje w Fundacji, a jako dziecko była pacjentką kliniki i jest po amputacji nogi. Rzuciła wyzwanie - jeśli uzbiera pieniądze na dwa wózki sensoryczne (mobilne urządzenia do stymulacji zmysłów i pracy rozwojowej dla pacjentów z przewlekłymi chorobami), to wejdzie na Szpiglasowy Wierch w Tatrach Wysokich. - Potrzebowaliśmy 75 tys., udało się zebrać nawet więcej, a Ewa wraz z doświadczoną taterniczką Klaudią Knieją weszła na szczyt - mówi Dwornik. Dzięki takim akcjom organizacjom charytatywnym udaje się stworzyć kolejne ścieżki pozyskiwania wsparcia i angażowania wolontariuszy, którzy dają od siebie coś równie ważnego, jak pieniądze. Swoje zaangażowanie, czas i uwagę.

To od nas zależy, czy 2021 r. też będzie tłusty

Z naszego budżetu finansujemy nierefundowane leki i terapie dla dzieci, ale także pomoc psychologiczną. Staramy się, by nawet w warunkach szpitalnych minimalizować stres małych pacjentów i ich rodzin. W miarę możliwości dawać im choć namiastkę normalnego dzieciństwa - mówi Dwornik. W tym roku naszym głównym zadaniem będzie zapewnienie finansowania terapii CAR-T, to nowoczesna technologia medyczna. Na czym polega? Limfocyty T krążą wraz z krwią w naszym organizmie i służą do walki ze zmutowanymi komórkami, których powstają tysiące każdego dnia. Jeśli limfocyty T nie wyłapują nieprawidłowych białek, to można je przeprogramować. Do ich DNA za pomocą wirusa wprowadza się fragment komórki nowotworowej po to, by limfocyt T wytwarzał receptory czułe właśnie na te zmutowane komórki, aby odróżniały je od zdrowych i niszczyły. Tak indywidualnie przygotowany preparat podaje się choremu. 

Przylądek Nadziei miał sygnały z Ministerstwa Zdrowia, że ta terapia może być objęta refundacją. Niestety, kilka tygodni temu dowiedzieliśmy się, że Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji wydała negatywną rekomendację dla resortu zdrowia i najpewniej refundacji nie będzie. Mimo że terapia działa. W 2020 r. czwórka pacjentów skorzystała z tej terapii ostatniej szansy i została wyleczona. Koszt dla jednej osoby jest jednak astronomiczny. To prawie 1,5 mln zł. Wrocławski szpital jest jedynym certyfikowanym ośrodkiem tej terapii dla dzieci w Polsce.

- Chcemy też prowadzić intensywne działania profilaktyczne. W tym roku zamierzamy skupiać się na białaczkach. To najpowszechniejszy nowotwór u dzieci, a wcześnie wykryty jest w zasadzie całkowicie wyleczalny. Szykujemy właśnie kampanię społeczną, skierowaną do rodziców i lekarzy. Opowiemy, jakich objawów nie bagatelizować i z czym można białaczkę pomylić. Ta wiedza ma szczególne znaczenie teraz, w pandemii. Prof. Alicja Chybicka mówiła w naszym podcaście, że do szpitala zgłaszają się dzieci w późniejszych stadiach, a to oznacza, że czeka je trudniejsza i dłuższa terapia. 

Rocznie przez Przylądek przewija się około 2 tys. pacjentów z całej Polski, około połowy przeszczepów szpiku w kraju robi się właśnie tam.

Sprawdź w wyszukiwarce organizacji charytatywnych, na co możesz przekazać 1 proc. swojego podatku.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.