Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Podczas interwencji podejmowanych przy granicy polsko-białoruskiej wolontariusze Grupy Granica zbierali dane na temat migrantów, z którymi mieli kontakt. Od połowy 2021 r. do połowy kwietnia 2022 r. weszli w kontakt z co najmniej 615 grupami migrantów lub pojedynczymi migrantami. Największa grupa liczyła 150 osób.

Wolontariusze pytali migrantów o ich wiek, pochodzenie, czy doświadczyli pushbacków, czy potrzebują pomocy lekarskiej. Ze zgromadzonych przez nich danych wynika, że przytłaczającą większość migrantów na polsko-białoruskiej granicy stanowili uchodźcy wojenni, nie zaś migranci zarobkowi.

Uchodźcy z wojen w Syrii, Jemenie, Iraku

Dane z wywiadów prowadzonych przez wolontariuszy przetworzyła wstępnie sieć dziennikarska Balkan Investigative Reporting Network. Do redakcji BIQdata członkowie sieci przekazali przetworzone dane i elementy danych surowych. Weryfikacja i analiza danych wykazały, że w skład blisko 20 proc. grup migrantów objętych zbiorem danych wchodzili nieletni. 

Członkowie niemal jednej trzeciej grup deklarowali, że doświadczyli pushbacków. Niecałe 6 proc. grup prosiło o pomoc lekarską.

Wolontariuszom Grupy Granica nie udało się ustalić narodowości 706 z łącznie 4031 osób. To dlatego, że grupy były niekiedy bardzo liczne (do 150 osób), a wolontariusze działali w pośpiechu, nocą, w lasach i pod presją.

Wśród pozostałych przeszło trzech tysięcy migrantów przeważali Irakijczycy (1369 osób), Syryjczycy (1236 osób) i Jemeńczycy (334). Migrantów z innych krajów było w tej grupie 386.

Oznacza to, że przytłaczająca większość migrantów, którzy weszli w kontakt z wolontariuszami Grupy Granica, pochodziła z krajów objętych wojną lub takich, które doświadczyły wojny niedawno i wciąż są na etapie powojennej odbudowy. Są to też kraje, których mieszkańcy przeżyli w ostatnich latach albo interwencję wojskową z udziałem europejskich żołnierzy (Irak), albo krwawą wojnę domową (Syria, Jemen), albo takie, które obecnie są areną międzynarodowego konfliktu (Jemen). Wśród pozostałych krajów są kraje rządzone przez dyktatorów, autokratów albo junty wojskowe (Turcja, Egipt, Iran, Kuba), co oznacza, że migranci mogli poszukiwać w Europie także ucieczki przed prześladowaniami politycznymi.

Nawet pomimo faktu, że w organizacji transportu migrantów na polską granicę i w pomaganie im w przekraczaniu granicy zaangażowane były białoruskie służby, to wciąż najwyraźniej na polską stronę trafiali głównie ludzie, którzy uciekali przed wojnami.

Czytaj dalej: Zbadaliśmy w Iraku, jak Mińsk sprowadził tysiące ludzi na polską granicę

Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Najpełniejsze dane na temat uchodźców, jakimi dysponujemy

Dane zebrane przez Grupę Granica nie obejmują całości ruchu migrantów przez granicę polsko-białoruską. To dlatego, że po pierwsze, Grupa Granica nie była jedyną organizacją pracującą z migrantami na tej granicy w tym czasie. Przykładowo, w wysuniętych na północ częściach przygranicznych województw bardziej obecna była inna organizacja - fundacja Ocalenie. Część danych z Ocalenia trafiła do zbioru Granicy, ale nie całość.

Po drugie, nie wszyscy migranci mieli kontakt z wolontariuszami jakiejkolwiek organizacji. Dlatego też nie ma pewności, w jakim stopniu ten zbiór danych odzwierciedla proporcje w całym ruchu migracyjnym przez granicę polsko-białoruską. Ale jednocześnie to jedyny taki zbiór danych, którym dysponujemy.

---

Śledź autora na Facebooku, Twitterze lub Instagramie.

Dane na temat migrantów zostały udostępnione przez Grupę Granica i Balkan Investigative Reporting Network. Ich publikacja jest częścią projektu "Polish Forests Full of Fear". Projekt koordynowała dziennikarka Claudia Ciobanu, przetwarzaniem danych zajmował się dziennikarz danowy Ornaldo Gjergji. Projekt był finansowany z Investigative Journalism for Europe Fund (IJ4EU).

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.